konkurs: Wygraj Historię pszczół


Moi Kochani!
Ponieważ uważam, że "Historia pszczół" to powieść, którą należy przeczytać, postanowiłam rozpisać konkurs. Moje zdanie na temat książki pewnie już znacie, ale przypominam na wszelki wielki, że TU znajdziecie link do tekstu.

A więc...
Po pierwsze KSIĄŻKA! Nowego domu poszukuję dla egzemplarza "Historii pszczół" zapakowanego pięknie przez Pocztę Książkową. Książka powędruje do tego, kto w komentarzu pod recenzją (TU) napisze, w taki sposób, że mnie poruszy, zachwyci lub rozbawi, jak jego zdaniem na co dzień możemy pomagać/(on lub ona) pomaga pszczołom. Czekam na Wasze komentarze do czwartku /4.08.2016/ do 23:59.   

***


Po drugie... słoiczek pysznego miodu z pasieki Skarby Warmii, którą prowadzi moja przyjaciółka wraz z rodziną trafi do tego, kto zamieści pod tym wpisem (w komentarzu) najciekawszy przepis na coś z wykorzystaniem miodu. To może być coś do jedzenia - ciasto, sos... a może jakaś magiczna receptura na kosmetyk domowy lub - sama nie wiem - zaskoczcie mnie! W każdym razie czekam na Wasze przepisy do czwartku /4.08.2016/ do 23:59. PS Miło mi będzie przeczytać również, dlaczego akurat ten przepis przytaczacie. 

***


I jest jeszcze jedna nagroda, pocztówka. Tę pocztówkę miodną, słodką, która mnie zauroczyła na Targach Książki w Warszawie (tam ją kupiłam) wyślę do kogoś, kto podzieli się ze mną swoim marzeniem z dzieciństwa. Spośród tych, którzy w komentarzu opiszą swoje marzenie, wybiorę czysto subiektywnie tego, do kogo zapragnę napisać. Czekam na Wasze komentarze z opisanymi marzeniami również do czwartku /4.08.2016/ do 23:59. 

Uwaga! Wyniki ogłoszę w niedzielę (7.08.2016) Na profilu FB/Pełen Zlew > Do przeczytania! 

27 komentarzy:

  1. Pszczoły miejskie, lubelskie często zapraszam na herbatę do mojego balkonowego królestwa. Czasem czytamy razem, ja na wygodnym kocu, a one na kwiatach regularnie podlewanych i nawożonych. Jeśli zechcą zostać dłużnej funduje im relaks na dobranoc i puszczam opowieści o Pszczółce Mai, lub słucham z nimi Pana Pszczółkę Zbigniewa Wodeckiego (bardzo lubią "Rzuć wszystko co złe" i "Posłuchaj mnie spokojnie").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była pszczołą, spędzałabym na Twoim balkonie poranki i wieczory!

      Usuń
  2. Przepis na wykorzystanie miodu? Po prostu posmarować nim usta, gdy są spierzchnięte. Działa cuda, a i oblizać można :-)
    Za miód dziękuję ;-) Mam w domu kilka sporych słoików, więc odstępuję bardziej potrzebującym ;-)
    Pocztówka piękna, ale przelewać słów na papier (?) nie umiem...
    Aha, i nie napisałam, że książka piękna. Przeczytałam i jeszcze Córcię namówiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, moja Droga! Nagrodą nie jest sama pocztówka, ale to, że tę pocztówkę to ja wypiszę i wyślę do kogoś, kogo wybiorę :) A przepis prosty, a przydatny - rzeczywiście, też często stosuję ten "kosmetyk" :)

      Usuń
  3. A jeszcze takie coś znalazłam: http://muzeumolsztynek.com.pl/pl/aktualnosci/news/wielki-dzien-pszczol-w-skansenie-w-olsztynku.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam, ale niestety to w poniedziałek :(

      Usuń
  4. Szklanka miodu, szklanka soku z aloesu i szklanka wina wytrawnego - lekarstwo na wzmocnienie, które odkąd pamiętam przygotowywała moja świętej pamięci babcia. Aloes, który dzielnie rósł w doniczkach na parapetach, miód z pasieki prowadzonej przez znajomego rodziny tuż obok ruin starego pałacyku... Te lekarstwo jest sprawdzone, działa, a moja babcia, która cierpiała na brak odporności przez białaczkę mniej chorowała, polecam je Ci serdecznie, bo jesień już tuż, tuż! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi jak magiczna mikstura ważona w kotle wiedźmy :D Super! I u nas na parapetach, w doniczkach rósł aloes. Spróbuję! Dziękuję :D Świetny przepis!

      Usuń
  5. A tu, zupełnie bezinteresownie zostawiam dla Ciebie Ula i dla czytelników pełnozlewowych najlepszy przepis na miód. Najprostszy! Nie ma nic lepszego na przeziębienie/chandrę/zły dzień jak kubek gorącej wody z miodem (najlepiej lawendowym!) i cytryną. Pomaga na ból gardła i na każdy smuteczek. Na kubeczek wody solidna łyżka miodu i plasterek lub dwa cytrynki. Gotowe!

    Pozdrawiam!
    Kasia Powicher
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie - zdrowe i pyszne! A idący tym tropem ja mam jeszcze prostszy przepis. Wieczorem letnią wodą zalewa się łyżkę miodu i zostawia na noc (bo w ogóle, dobrze, żeby miód w wodzie odstał swoje, wtedy jego dobroczynne składniki wzmagają na intensywności) i rano, po przebudzeniu się pije taką miksturę :) Już po tygodniu człowiek czuje się lepiej. A regularne stosowanie działa cuda!

      Usuń
  6. Znam jeden sposób na pomoc pszczołom. Może dla niektórych zbyt banalny i oczywisty, ale do mnie przemawiający. Sama z niego korzystam i chętnie się nim podzielę. Otóż o pszczołach po prostu...pamiętam. Mówię, piszę, czytam. Szerzę wiedzę o tych owadach, aby uświadamiać, jak ważne są w naszym życiu, ile już nam dały i ile mogą dać. Warunek jest jeden: musimy ocalić je od zapomnienia, pomagać im trwać. Raz w roku odwiedzam wspaniałe gospodarstwo pasieczne na Pojezierzu Drawskim, dużą wiedzę na temat pszczół mam właśnie stamtąd. Podziwiam wszystkich ludzi, którzy są tak blisko natury, wspierają pszczoły i sprawiają, że...kwiaty pachną, rośliny kwitną, drzewa owocują.

    P.S. Wszystkim, którzy chcieliby wiele dowiedzieć się o pszczołach polecam książkę -album "Pszczoły" Piotra Sochy. Co tu dużo mówić, po prostu miodzio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację! To ogromnie cenne! A i książka, o której wspomniałaś jest fantastyczna! O niej też za jakiś czas będę pisała. Tyle w niej wiedzy i to tak przekazanej, że nie sposób jej nie przyswoić. Jestem nią zauroczona!

      Usuń
  7. Ja pomagam pszczołom tak zwyczajnie. Na balkonie mam skrzynkę z kwiatkami, żeby mogły napełnić brzuszki ich pyłkiem.
    Wytłumaczył też młodsze u pokoleniu różnice między pszczółkami a osami. Teraz Tymek wie, że o pszczółki trzeba dbać i chronić, żeby później mógł zajadać chlebek z miodem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie! Bo różnice między pszczołą a osą można dostrzec, jak się wie, na co zwracać uwagę :) kiedyś nie byłam w stanie ich rozróżnić, a teraz się temu dziwię :)

      Usuń
  8. A przepis zostawiam na domową czekoladę: olej kokosowy, miód i kakao, a do tego np. bakalie. Najważniejsza i najzdrowsza jaką znamy. A przepis zostawiam, bo czy jest coś lepszego niż książki, herbatka z miodem i czekolada? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastycznie! Dziękuję :D Spróbuję na pewno! <3 I nie ma, oj nie ma nic lepszego :)

      Usuń
  9. Hymm nie wiem czy ja im pomagam, ale one na pewno pomagają mi. Uwielbiam zaszywać się w tej części ogrodu gdzie jest ich najwięcej i po prostu ich sluchać czasem poczuć muśnięcie ich skrzydeł czy delikatnie łaskotanie jak niechcący na mnie przysiądą. Na każdą straszliwie uważam, żeby nie potrzebnie nie przestraszyć. Wystawiam talerzyki z wodą w te najbardziej upalne dni, żeby nie musiały gdzieś za daleko ode mnie odlecieć i pozostawiać mnie beż kojącego bzyczenia i urokliwego widoku jakim jest zbieranie pułku na ich tylnich nóżkach. W tych małych istotkach jest ukryty największy z wszechświatów

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepis na... Pozbycie się czkawki! W przypadku uporczywej i nie dającej sie przegonić czkawki wystarczy zjeść łyżeczkę miodu. Ale uwaga, jest haczyk: trzeba całą łyżeczkę wziąć do ust i połknąć na raz, lizanie z łyżeczki nie działa :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziś właśnie o tej książce myślałam...a tu czytam konkurs i można wygrać.....
    To piszę... W ogrodzie mam zawsze ustawione płytkie naczynie z wodą, aby pszczoły mogły się napić w upalny dzień. Staram się dbać aby były zasiane (zasadzone) rośliny pyłko-miododajne. A w zeszłym roku adoptowałam kilka pszczół....

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym otrzymać książkę, bo kocham czytać, ale... Jest jedno, duże " ale". Duże jak niedźwiedź, dlatego chciałabym powalczyć o małą pocztówkę. Pytanie dotyczyło marzenia z dzieciństwa. Jak zapewne wiele osób marzyłam o tym, żeby być szczęśliwa. Z lepszym lub gorszym skutkiem mi się to udawało. Szkoła, praca... Ale marzyłam też o kimś, kto będzie jak połówka jabłka, jak ul i pszczoła, pokrewną duszą, wymarzonym mężczyzną. Dwa lata temu poznałam kogoś takiego. Kojarzył mi się ze zdjęciem, gdzie stał przy wiejskim piecu i w czapie sw. Mikołaja. Pamiętam, był taki moment, kiedy zastanawiałam się, czy to jest to. Jechałam wtedy samochodem, była zima. Nagle przed maską mojego samochodu przeszła kobieta, która niosła pod pachą wielkiego, białego pluszowego musia z czapą Mikołaja, a za chwilę z w radio poleciała piosenka "Listen to the man" george'a Ezry. Zaczęlam się śmiać. Ten ktoś lubi też biale bluzy z kapturem. Stąd też misiak w moim zdjęciu. Aaa... Posłuchałam i nie żałuję - poznałam kogoś, kogo kiedyś sobie wymarzyłam. :) p.s. dlatego tak podobała mi się ta pocztówka i niedawno pytałam, gdzie można ją dostac. ;)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepis na sos do sałaty, o który pytają wszyscy moi znajomi: miód (dużo!), sok z cytryny, musztarda, oliwa + pieprz, czosnek i ulubione zioła. Pasuje do wszystkich warzyw, ja polewam nim nawet ogórki małosolne :D

    A pomagać pszczołom możemy najlepiej kupując i jedząc miód! Oczywiście ten prawdziwy, ze sprawdzonych pasiek. Pokazujemy tym, że zależy nam na pszczołach i efektach ich pracy - i chętnie za to zapłacimy.

    OdpowiedzUsuń
  14. W jaki sposób możemy pomagać pszczołom?
    Usiadłam, zamyśliłam się i... postanowiłam, że podleję moje kwiaty w ogródku. Potem pojadę do "Ogrodu marzeń" i dokupię nowe roślinki, pełne kolorowych, pachnących kwiatów. Postawę je potem na tarasie, balkonie, zasadzę wokół domu. Nie tylko będą cieszyły moje oczy, lecz staną się również miejscem, do którego przylecą pszczoły i inne owady.
    Przylecą, pobzykają, a ja w przerwach pomiędzy jedną stroną czytanej książki, a drugą będę się im przyglądała popijając zieloną herbatę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie w sprawie książki, jeno tej pięknej kartki z misiem, co miodek lubi...

    Kiedy byłam mała, miałam około 4-5 lat, kąpałam się w jeziorze. Byli ze mną rodzice i starszy brat. Pływałam w dmuchanych rękawkach i z kołem w kształcie głowy foki. Brat zaczął naśmiewać się ze mnie, że nie umiem pływać i boję się wody. Chciałam pokazać, że nie boję się i wskoczyłam. Oczywiście nie umiałam pływać, więc od razu zaczęłam tonąć. Kiedy tato wyłowił mnie i posadził na drewnianym pomoście, brat zapytał mnie co tam było pod wodą. Wtedy wodze mojej fantazji po prostu zaszalały! Były tam lalki i wieloryby, filiżanki ze spodkami, huśtawki, zabawki i śmieszne stworki... Pamiętam, jak to sobie wyobrażałam. Od wtedy marzyłam o tym, by odwiedzać fantastyczne światy i różne dziwne postaci. Nauczyłam się czytać i odnalazłam te swoje światy, różne, różniste. Lubię podróże, ale nie muszę koniecznie wychodzić z domu, by przenieść się w inne zakątki z tego i nie z tego świata ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ponad stuletnie świerki przed pałacem.Właśnie przestał padać deszcz.Jeszcze mokro.Wilgotne, ciepławe powietrze.Stajemy pod świerkiem i strząsamy na siebie krople świeżego deszczu, zaczarowane kulki z innego świata.Już nie pamiętam, o czym wtedy marzyłam.Wiem tylko, że wszystko było nie z tej ziemi.I wszystko zostało w mej pamięci: zapach, dotyk kropli, ożywcza zieleń.Do dzisiaj lubię przyglądać się kroplom deszczu zwisającym z gałęzi - przenoszą mnie w tamtą, magiczną chwilę sprzed pół wieku....

    Maria Ciążela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu! Jak zawsze pełna jesteś pięknej poezji. Nie zmieniaj się!

      Usuń
  17. Uwielbiam szpinak z pomidorkami kojtajlowymi a do tego sos z miodu, oliwy, wody, soku z cytryny i pieprzu i soli, wspaniala salatka do obiadu i od tak na zab;) uwielbiam herbate i kanapki z miodem, ktore przenosza mnie do dziecinstwa....znow jestem mala dziewczynka ze startymi kolanami, budujaca domy w krzakach i pichcaca zupy z blota;) ehhh jak fajnie byloby wrocic do tego czasu.....moja roczna coreczka zaczyna juz przygote z gotowaniem i pieczeniem z piasku i wody;) a ja ciesze sie, ze to wszystkie cudowne chwile dziecinstwa dopiero przed nia....
    A pszczoly....maja otwarty do swojej dyspozycji moj balkon i kwiaty na nim...nie zabijam, nie topie...nie wchodze im w droge....moze nie pomagam im jakos wybitnie, ale z pewnoscia nie szkodze;)
    Przepraszam za brak polskich liter.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jako dziecko zachwycalam sie motylami, bylo ich duzo, ich barwy przyciagaly wzrok, ale niestety zbyt szybko odlatywaly I nie mozna bylo ich podziwiac. Postanowilam wiec zlapac je I zamknac by moc he dluzej podziwiac. Zlapalam klika I schowalam do starej metalowej skarbonki. Otwor na monety mial dostarczac swiezego powietrza. Pozostala kwestia jedzenia dlaa motyli. Zaradnie przez otwor wlalam im kilka lyzek miodu rozpuszczonego z woda. Balam sie otwierac pudelko zeby moje kolorowe skarby nie odfrunely.gdy zebralam sie na odwage w pudelku bylo cmentarzysko motyli. Mialam wtedy jakies 7-8 lat. Nigdy wiecej ich nie lapalam. To smutna historia, ktora pokazuje ze pewnych rzeczy nie da sie zatrzymac. Moze je tylko utrwalic we wspomnieniach

    OdpowiedzUsuń