#blogoweplany: 4 książki, które czytam i 2, na które czekam

I tak oto jest 2016. To miła odmiana po 2015. Wyraźnie ją czuję, zwłaszcza gdy uzupełniam kolejną datę w dzienniku, kiedy tuż przed skreśleniem 6 zawracają moje rozpędzone myśli ze ścieżki przyzyczajenia. Lubię chwytać ten moment w sobie. Bo widzicie, dla mnie zawsze jest dzień chodzenia do pracy inną drogą. Dla mnie zawsze przepis, to ledwie sugestia, a nieoczekiwana zmiana to synonim codzienności. Nie powiem, żebym nie miała swoich małych rytuałów. Skłamałabym. Ale nawet one mają w sobie pierwiastek chaosu. Taka ze mnie po prostu bałaganiara.  

Ale! Jak wspominałam, oto jest przede mną kolejny, zupełnie nowy rok. Mój własny, od początku do końca. Rok, który czeka. Rok, który nie wie. Rok, który dopiero uczy się mówić. Zupełnie jak ja. To przecież ogrom dni do przeżycia, książek do przeczytania, słów do napisania. 

W ten rok 2016 weszły ze mną…


1.
Tove Jansson. Mama Muminków, Boel Westin
Wydawnictwo Marginesy (Stron: 504)


Bo dzień bez „Muminków“ jest dniem straconym. Kiedy mi źle, kiedy szaro, zimno, do domu daleko, kiedy nie umiem skupić myśli na niczym, kiedy chce mi się płakać, kiedy jestem okrutnie zła, kiedy budzę się szczęśliwa, kiedy dzień taki piękny, kiedy nie wiem, co odpowiedzieć, kiedy jestem głodna, kiedy czuję, że powinnam coś przemyśleć, kiedy jestem chora, kiedy… po prostu zawsze. Po prostu czytam. 

Nie mogłabym nie sięgnąć po tę książkę. Nie mogłabym nie skorzystać z szansy, by poznać bliżej kogoś, kto otworzył mnie na świat wewnętrzny, kto pokazał mi, jak być niezależną, odważną i swoją własną. 

„Jej ślady biegną przez słowa i obrazy wzdłuż i wszerz, nieustannie tworząc nowe wzory.“ (s. 24)

2.
Eseje wybrane, Virginia Woolf
Karakter (Stron: 490)


Wielbię jej twórczość od lat. Nawet nie pamiętam, jak się ta miłość zaczęła, ale trwa niezachwianie. Tak chyba jest z wielkimi uczuciami, że pojawiają się nie wiadomo skąd i zmieniają życie. Dzięki Virginii Woolf uczę się każdego dnia tej trudnej sztuki, jaką jest proces czytania, a zwłaszcza drugiej jego części.  

„Byłoby zatem niemądre udawać, że druga część procesu czytania: ocenianie i porównywanie, jest równie prosta co pierwsza, polegająca na otwieraniu umysłu przed gwałtownym napływem niezliczonych wrażeń. Czytać dalej, ale już bez książki przed oczyma, zestawiać jeden widmowy kształt z drugim, mieć takie oczytanie i zrozumienie, żeby porównania, których dokonujemy, były żywe i olśniewające – to jest trudne, a jeszcze trudniejsze jest pójście o kro dalej i powiedzenie: „Książka ta nie tylko należy do takiego a takiego rodzaju, ale ma taką a taką wartość; tu ponosi porażkę, tu sukces; tu jest słaba, tu zaś dobra“. (s. 43)

3.
Wszystkie lektury nadobowiązkowe,
Wisława Szymborska
Znak (Stron: 846)


Każdego dnia jeden tekst. W skupieniu. Powoli. Takie mam postanowienie. Zgodnie z zasadą bałaganiary, to nie znaczy: każdego dnia kolejny tekst. 

„Rozmaicie radzono sobie dawniej z chorymi psychicznie: palono ich na stosach, obwożono po jarmarkach albo zamykano w klasztorach. Był jeszcze czwarty sposób, nie mniej niepokojący: o ile były to osoby utytułowane, zamożne i niezależne, zostawiano je w spokoju, pozwalano im wyżywać się do woli we własnych majątkach na własnych poddanych.“ (s. 290)  

4.
Kucając, Andrzej Stasiuk
Wydawnictwo Czarne (Stron: 123)

Jest piękna. Po prostu.

„Jest niedziela i ludzie jeszcze śpią, dlatego w tym opowiadaniu powinno zabraknąć fabuły, bo przecież żadna rzecz nie może przesłonić innych rzeczy, gdy zmierzamy ku nicości, ku stwierdzeniu, że świat jest jedynie chwilowym zakłóceniem w swobodnym przepływie światła.“ (s. 9) 

***
Zamierzam czytać te książki długo. Bardzo długo. Zamierzam czytać je równolegle z wieloma innymi. I zamierzam z premedytacją i determinacją opóźniać ich doczytanie. 
***

A teraz przyszedł czas, by przedstawić Wam dwie książki, na które czekam…

Tove Jansson
Wydawnictwo Marginesy
Stron: 160
Data premiery: 13.01.2016

Oczywiście. Nie mogło być inaczej! Chyba nie muszę tłumaczyć: dlaczego? Gdyby jednak ktoś miał wątpiliwości, czy „Córka rzeźbiarza“ warta jest jego czasu, zapraszam do Wiosennej Czarownicy, która niedawno opublikowała u siebie recenzję tej powieści >>> KLIK

Piotr Sender
Wydawnictwo Replika
Stron: 336
Data premiery: 26.01.2016

Najnowsza powieść Piotra Sendera. Powieść, której ogromnie dopinguję. Premiera dopiero 26-go stycznia, ale już wypatruję chwili, w której dotrze do mnie jej egzemplarz. 

Zwłaszcza, że Jarosław Czechowicz (Krytycznym okiem) napisał o niej tak:
Myślę, że to najbardziej dojrzała powieść Piotra Sendera. Historia samotności i kolejnych utrat bliskich osób. Kameralna sceneria każe nam zapytać o to, kim się stajemy, kiedy widzi nas tylko ekran komputera? Niespokojna, przesycona fatalizmem, ale i pewną nadzieją książka.



***
Taki to u mnie początek roku, a jak tam Wasze czytelnicze plany? 
Z jaką książką/jakimi książkami weszliście w 2016?


PS No i czekam na "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"


Kup książkę
Zapakuj na prezent

17 komentarzy:

  1. Przede mną jeszcze wszystkie te książki, o których piszesz z taką magią. Zachwycą mnie? Życzę pięknego nowego roku, by był zwyczajnie-niezwyczajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem każda zachwyci na swój wyjątkowy sposób. Mam w planach w 2016 trochę się pobawić w odczarowywanie krótkich form, więc niedługo zaczną się pojawiać teksty inspirowane opowiadaniami, esejami, felietonami. Nie odpuszczę okazji, by napisać też o tekstach zamieszczonych w powyższych książkach Woolf czy Szymborskiej. W ogóle, jak pewnie już widać od końca minionego roku, powoli się ten mój kącik internetowy zmienia :P Dziękuję za życzenia! I Tobie wspaniałego roku i wielu cudowności do czytania i inspiracji do pisania :)

      Usuń
    2. Będę szukać i wypożyczać, i zachwycać się, i zaczarowywać. Bardzo cieszą mnie Twoje plany, ponieważ dla mnie wszelkie krótkie formy są zaczarowane, a przecież lubię je czytać, to jednak ich unikam. Może dlatego, że mam takie silne poczucie, że książkę muszę przeczytać całą. Nie umiem podczytywać, we fragmentach. A przecież tak też jest pięknie. Może to jest dobry pomysł, by tak spróbować, by nauczyć się tej nieśpieszności czytania i zachwytu małą formą, która jest taka piękna. Może zacznę od Stasiuka albo Szymborskiej albo Kamieńskiej. Kochana, ja jestem Twoją wielką fanką i każda zmiana mi się podoba, jeśli tylko dzielisz się sobą i mogę zaglądać do Twojego świata :)

      Usuń
  2. Piękny wpis i piękne tytuły. Wszystkie. Czytam, a bardziej smakuję Szymborską, więcej niż jeden tekst dziennie, ale nie spieszę się. I jeszcze, nieco bardziej zachłannie, "W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe" Anne Fadiman. Eseje Woolf już czekają, ale nie planuję, kiedy rozpocznę lekturę, może za dwa dni, a może za dwa tygodnie. Na "Córkę rzeźbiarza" też czekam:)
    Pięknego roku, w zgodzie ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc będziemy szły tą samą ścieżką literacką przez najbliższy czas ;)"Córkę rzeźbiarza" już zamówiłam i przestępuję z nóżki na nóżkę w oczekiwaniu. A "W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe" Anne Fadiman wpisuję na swoją listę "do przeczytania" - dzięki! PS Bardzo mądre życzenia :) Pracuję nad ich spełnieniem intensywnie :) I Tobie wspaniałego roku w zgodzie ze sobą!

      Usuń
  3. Ja muszę mieć też pod ręką zawsze powieść, na odreagowanie wszelkich faktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomaga na każdy szary dzień ucieczka do świata fikcji ;) A miewasz takie książki, które czytasz stale? To znaczy, do których często wracasz?

      Usuń
    2. Mam książki, do których wracam, ale rzadko doczytuję w całości. Np. "Czarodziejską górę" tak czytam od lat. Kiedyś lubiłam wracać do "Nieznośnej lekkości bytu" i "Szklanego klosza" (czytałam w całości, ale to zdecydowanie krótsze książki). A po niedawnej lekturze "Portretu Doriana Graya" mam kolejnego kandydata do tej krótkiej listy.

      Usuń
    3. I ja mam takie książki. Niby parę, a jednak półeczka już się ugina. Po prostu niektóre nie pozwalają o sobie zapomnieć :) "Szklany klosz" czytałam bardzo dawno temu, jeszcze za czasów licealnych. To było okropne, niewygodne wydanie. Brakowało kilku stron. Ale książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nawet miałam zakusy, żeby kupić wznowienie, ale siłą się powstrzymałam patrząc na ogrom książek, które czekają na przeczytanie. Bo przecież, gdybym kupiła, to znów bym przeczytała. Taki los :)

      Usuń
  4. Biografię Tove czytałam, a do jej utworów wciąż wracam i wracam. Dlatego tak się cieszę, że niedługo pojawi się wznowienie "Córki rzeźbiarza". :) I okładka chyba ładniejsza od poprzedniej, może podmienię zdjęcie na blogu. ;)
    Czy to Virginia na tym kubku obok książki? Muszę wreszcie zdobyć te eseje! O Szymborskiej, przyznam się, nawet nie myślałam, ale wkleiłaś taki cytat, że już dopisałam do listy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja jestem - co można łatwo zgadnąć - fanką talentu Tove. Już dziś powinnam mieć w swoich łapkach "Córkę rzeźbiarza"! I tak, to Virginia na kubku :) Mam taką kochaną i zdolną koleżankę, u której można zamówić ręcznie malowany kubek z kim/czym się chce! Zobacz sama, jaka zdolna! >> https://www.facebook.com/Projektant-Artysta-Kobieta-177985689073414/?pnref=lhc
      Co się zaś tyczy Szymborskiej, to też z początku nie byłam taka łapczywa na tę pozycję, ale jak zaczęłam kartkować w księgarni, to przepadłam. No i jest ;)

      Usuń
  5. Szymborską podczytuję sobie od zeszłego roku :) Powoli, tak kilka tekstów, jak mam na nie ochotę. Odświeżam, bo zanim wyszły w jednym tomie, to wszystkie czytałam wcześniej. A na przemian idzie z nią Jeremi Przybora i dzieła zebrane. A w międzyczasie wciskam coś czeskiego (Lord Mord) i robię miejsce dla "Lalki" Prusa, by klasycznie rozpocząć rok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To plany piękne! A do "Lalki" w ubiegłym roku wróciłam za sprawą Narodowego Czytania :)

      Usuń
  6. Uroczy kubek!
    Sama nowy rok zaczęłam z "Wilkiem" Hłaski. Zbieram się, żeby napisać coś o tej powieści, ale chyba trochę mnie to przerasta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ulubiony! Wiadomo, ukochana pisarka, to i kubek z jej wizerunkiem ukochany być musi ;) A właśnie widziałam dziś tekst. Zaraz zrobię kawę i zasiądę do czytania. Miałam to zrobić rano, ale proza codzienności mnie przytłoczyła :P

      Usuń
  7. Ja weszłam w Nowy Roczek, tendencyjnie jak na mnie, z literaturą chińską. Na tapecie było "Smocze ziarno" Pearl Buck i "Żelazo i jedwab" Marka Salzmana. Pearl Buck już zdążyła mnie uzależnić od swojego pisania i czytam jej książki w ciemno. Na "Żelazo..." trafiłam całkiem przypadkiem i, jak to z perełkami bywa, niewinna i niepozorna książka sprowokowała mnie do wygrzebania informacji o autorze. Zacny człowiek - wytrwały z ogromną samodyscypliną i ciekawością świata... Zwłaszcza jego części, do której i mnie ciągnie niezrozumiała, jeszcze, dla mnie siła.
    Jako, że jestem listoholiczką i listomaniaczką cały czas tworzę listę książek do przeczytania. I rzeczywiście powoli ale w miarę systematycznie ją czyszczę. Jednak, jak sama to zapewne rozumiesz - ona zachowuje się jak hydra...
    A teraz mam na tapecie "Lód" J. Dukaja - co jest ukłonem w kierunku poszerzania mojej strefy komfortu. Bo zazwyczaj nie czytam takich książek. :)
    Podoba mi się Twoja wirtualna przestrzeń - będę Twoim stałym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, hydra to silna, nic jej nie pokona! Stosy się piętrzą, aż czasem sobie myślę, że runął na mnie i nikt już mnie nie odgrzebie :P
      Zwłaszcza kiedy - tak jak przez ostatnie miesiące - wiele się wydarza trudnych chwil i moje myśli są w stanie przyswoić tylko muminkowe opowieści. Wtedy zerkam z przestrachem na te wszystkie historie, którym obiecałam czytanie, a zamiast tego po raz tysięczny już chyba nawet nie czytam, bo fragmenty znam już na pamięć, wracam skruszona do Doliny Muminków. Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że będziemy się tu spotykać :) A ja właśnie wędruję do Ciebie się trochę rozgościć ;)

      Usuń