fragment: Baśń o dziewczynce, której odebrano głos


Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczynka, której odebrano głos i którą uwięziono w ciele pewnej kobiety. Niewielka to była przestrzeń, zamknięta z każdej strony. Żadne światło tam nie dochodziło. Nie pachniało tam ziemią, ogniem, wodą ani powietrzem, prawie nic nie rosło. Może właśnie dlatego dziewczynka była jaka była. Jedynie grzyby o dziwacznych kształtach, miały się świetnie i mnożyły na potęgę, obrastając ściany pieczary (bo tak właśnie myślała o miejscu, w którym się znajdowała). I tylko czasem zdawało jej się, że słyszy, jak różnokształtne, buro-szare kapelusiki wołają jedne przez drugie:
- Hej, hop hop! Dziewczynko! Skosztuj no mnie, kruszynko! Dam ci ja sen… Dam ci ja sen.

Baśń o dziewczynce, której odebrano głos

14 komentarzy:

  1. Oh.. dlaczego skojarzyło mi się z moją siostrzenicą, której nie dane mi było się zobaczyć? :( ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro :( Mogę jedynie obiecać, że tej dziewczynce z opowieści dopiszę szczęśliwe zakończenie :*

      Usuń
  2. A mi się kojarzy z naszym wewnętrznym dzieckiem co jeszcze chce wierzyć w magię u zachwycać się światem po raz pierwszy. Siedzi w nas patrzy jak dorastamy, dokonujemy wyborów. I dziwi się, oj dziwi się bardzo jak strasznie tracimy Siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest również mi najbliższa interpretacja. Właśnie o tym będzie to opowiadanie, a przynajmniej chcę, żeby o tym właśnie było, a co wyjdzie, to już inna sprawa...

      Usuń
  3. Będę czekać na tą książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko powstanie (bo z tym bywa różnie), na pewno dam znać! :)

      Usuń
  4. CzytamPrzyKominku1 lutego 2016 16:07

    Ciekawa jestem, co będzie dalej! Brzmi intrygująco i trochę strasznie. Jak skończysz, to zamieścisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jeśli nie będzie za długie, to pewnie tak. Dopiero zaczynam się uczyć "przyznawania się do pisania" ;)

      Usuń
  5. Dobry wieczór!
    Piękne...Och, jakie to piękne.
    Ogólnie wszystkie Twoje wpisy są wspaniałe, takie...hm...pełne wrażliwości, mądrości, refleksji i magii. Tak jakbyś snuła długie opowieści przy ognisku. I jeszcze potrafisz to tak niezwykle przelać na papier, to znaczy komputer.
    Będę zaglądać częściej!
    Życzę wspaniałego wieczoru z książką i kotami, albo bez nich!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Aż nie wiem, co napisać. Może, że z tym snuciem przy ognisku to się nawet zgadza, bo najczęściej piszę zwinięta w kłębek na poduszce przed kominkiem, to znaczy kozą. W każdym razie ogień ma w sobie niesamowitą moc udamawiania, ocieplania nie tylko płomieniem, ale światłem, dźwiękiem. Tak, ma moc.

      Usuń
    2. Nic też nie podrobi światła, które daje płomień. Gdyby tylko wzrok tak szybko się nie psuł, zawsze czytałabym przy takim właśnie świetle. :)
      Właśnie przeczytałam Twój wpis o 29 lutego (och, jaki piękny) i muszę się przyznać, że miałam podobne odczucia. Tak jakby zerkał do nas, co cztery lata, zobaczyć co słychać, lecz może się zawodzi i nie chce odwiedzić nas przez kolejne cztery. W świecie wyobraźni ma wspanialsze życie. Na szczęście u nas też jest cudownie, możemy prowadzić dwa życia, jedno tu, na ziemi, a drugie gdzieś tam, w wyobraźni, wraz z 29 lutego.
      Pozdrawiam cieplutko!:))

      Usuń
  6. Czekam z niecierpliwością na więcej! Tak mi się marzy, abym zawsze potrafiła znaleźć drogę do tej dziewczynki, abym umiała ją wypuszczać od czasu do czasu i pozwalała przemawiać tak naiwnie i bez skazy dorosłości jak najczęściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie się Olcia marzy, by zawszę potrafić znaleźć tę drogę :) Napisałaś dokładnie to, co czuję :)

      Usuń