Wielki Błękit, Jennifer Donnelly

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie umiem pływać, co siłą rzeczy wskazuje na fakt, że i w dzieciństwie nie szło mi w tej materii najlepiej. Prawda jest taka, że nawet zbytnio nie lubię brodzić w płytkiej, przybrzeżnej wodzie figlarnie unosząc zbyt długą na takie spacery o zachodzie słońca sukienkę, by jej materiał się nie zmoczył. Patrzeć na wodę z bezpiecznego schronienia brzegu czy zaznać nieco przygody na pokładzie żaglówki – o, to już bardziej, ale woda zawsze była dla mnie raczej pełna niebezpieczeństw niż pokus.

A teraz wyznanie… Nie pytajcie dlaczego, bo nie mam żadnej racjonalnej odpowiedzi, ale wiele lat temu, kiedy ledwie ślepka otwierałam na świat, a ma rączka dopiero co nauczyła się kreślić literki, napisałam swoją pierwszą powieść! [fanfary] Co więcej! Zilustrowałam! Taka byłam! I to, moi Kochani, była powieść o syrenach i magicznym podwodnym świecie… [Jakby co, to się wyprę!]


Raczej też zaskoczeniem dla Was nie będzie, że nie często sięgam po książki z zakresu literatury dla młodzieży. Oczywiście, wyjątek stanowią baśnie (ale one przecież są dla osób w każdym wieku) – te wielbię pasjami i męczę do zaczytania od lat. Jeśli jednak chodzi o książki dla młodzieży, zwykle nie skupiam się na nich za długo, nie śledzę nowości i orientuję się w nich jedynie na tyle, na ile każę mi to zawodowa przyzwoitość. Tu wyjątek stanowi póki co chyba tylko rebisowska seria „Monument“, którą szczerze polecam i tym młodszym i tym nieco starszym.

Kiedy przyszło mi więc czytać „Sagę Ognia i Wody. Wielki Błękit“ poczułam się z jednej strony trochę tak, jak wiele lat temu, kiedy wymyślałam swój pierwszy literacki (i jednocześnie jedyny podwodny) świat, a z drugiej trochę tak, jakbym nie miała odpowiedniego przygotowania, by po lekturze opowiedzieć Wam o tej książce, bo przecież, co ja wiem o literaturze dla młodzieży?! 


Kiedy zaczynałam czytać „Wielki Błękit“, a tym samym poznałam Serafinę – syrenią księżniczkę, następczynię tronu Miromary, córkę wspaniałej i mądrej (choć niedostępnej) Isabelli, pomyślałam, że gdyby byłą zwykłą dziewczyną pewnie chodziłaby do liceum. Może byłaby córką jakiejś wpływowej pani premier nieświadomie uwikłaną w sieć intryg. I wiecie co? Choć miejsce akcji, imiona i rodzinne czy pozarodzinne powiązania uległyby zmianie, to pozostałyby emocje buzujące w nastolatce, która z jednej strony chce zadowolić niedostępną, a jednak podziwianą i kochaną matkę, a która boi się panicznie najważniejszej próby jej życia i jednocześnie dusi się, przytłoczona obowiązkiem przystosowania się, dostosowania, koniecznością doskoczenia do wysokiej poprzeczki idealności i samotnością pośród fałszywie przyjaznych istot.

A właśnie, skoro przy obowiązku jesteśmy… Powieściową młodą księżniczkę Serafinę czytelnik poznaje na dzień przed ceremonią Dokimi (co znaczy „próba“), podczas której w trakcie pradawnego, a brutalnego i niebezpiecznego rytuału ma udowodnić, że jest następczynią tronu czystej krwi.

Być może w wyniku napięcia przed tak ogromnym wyzwaniem – tym trudniejszym, że nie podjętym, by spełnić swoje marzenia, a po to, by zadowolić matkę i lud – nasza księżniczka bagatelizuje dręczące ją koszmary. A koszmary to, jak się okazuje w trakcie rozwoju akcji, jednak bardzo znaczące...

Jak potoczyły się losy Serafiny i jej towarzyszy, przekonajcie się sami, jeśli zechcecie, tymczasem ja Wam dziś jeszcze opowiem, co mnie w tej książce zaciekawiło, a co sprawiło, że nie do końca przypadła mi do gustu.

Po pierwsze, muszę przyznać, że świat, który stworzyła Jennifer Donnelly w swojej powieści jest pełen intrygujących szczegółów, budujących spójną i przekonującą całość (choć nie obyło się bez potknięć).

Historia podwodnej krainy i jej współczesność odmalowane słowem zabiera nas do miejsca, które ma smak, zapach i przeszłość. Pisarka zadbała o to, by powieściowy świat dopieścić. Muszle spełniające rolę książek (zdaje się, że audiobooków), niezwykłe potrawy, zwyczaje - bardzo mi się podobał sposób budowania przestrzeni. Jednak pojawiały się czasem fragmenty, które raziły mnie nieporadnością językową albo w mojej ocenie niedostosowaniem poziomu emocji, ładunku dobranych słów do sytuacji, w których znajdowali się bohaterowie. Jednak pomijając język, który nie do końca spełnił moje oczekiwania, to jestem pod wrażeniem wytworów wyobraźni Jennifer Donnelly. A już Vadus (czyli kraina luster) urzekł mnie absolutnie!

W mojej ocenie, choć język jest prosty, narracja skupiona na głównej bohaterce i zdarzały się momenty, w których wzdychałam ciężko, to jest to jednak ciekawa pod względem fabularnym powieść o poszukiwaniu własnej drogi, o mocy przyjaźni i o odwadze, którą trzeba w sobie odnaleźć. O tym, że często nie mamy nawet pojęcia, jak wiele niezwykłości się w nas kryje, ile mamy (czy możemy mieć w sobie) siły. I może jeszcze o tym, że pozory często mylą, a świat nie jest czarno-biały.

„Wielki Błękit“ to pierwsza z czterech planowanych powieści w cyklu, może dlatego zakończenie wzbudziło nieco mój sprzeciw. Poczułam się, jakby urwano opowieść brutalnie, nie w tym miejscu, w którym bym tego oczekiwała. Ale może tak powinno być, w końcu to początek serii.

„Saga Ognia i Wody.Wielki Błękit“, Jennifer Donnelly, Wydawnictwo Zielona Sowa, ISBN 978-83-7983-167-8, s. 352

Premiera książki: 6 maja 2015


13 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie. Nie odczułam tego pstryczka, który kazał by mi jak najszybciej po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka książka, która dla młodszej młodzieży będzie pewnie interesująca, ma ciekawe fragmenty i dość fajną myśl główną, prosty język. Taka chwila na czytelniczą przyjemność, ale gdyby nie motywacja sentymentalna, to i ja bym po nią nie sięgnęła :)

      Usuń
  2. Syrenki są fajne. Wiesz, że kiedyś chciałam być syrenką? A jak oglądałam Arielkę, nie kapczyłam, po kiego grzyba jej ten cały książę z nogami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, muszę powiedzieć, że wiem :P Hahahaha i Twą miłość do Arielki pamiętam :P I też, przyznaję, nie kapczyłam, po co jej ten książę z nogami :P

      Usuń
    2. Może chodziło jej o to, co jest między nimi... Jak dorosłam, to do mnie dotarło :P Arielka była niegrzeczna :P

      Usuń
    3. Eee, myślisz? :) :D Ktoś tu ma kosmate myśli :D

      Usuń
  3. Ja również rzadko sięgam po książki dla młodzieży. I podobnie jak Ty, trochę z obowiązku, trochę z przyzwoitości i szacunku do wykonywanego zawodu - przeglądam wydawnicze nowości. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że nawet naprawdę dobra pozycja nie daje gwarancji, że młodzi ją zauważą. Co innego książki dla maluchów - w tych zakochuję się na nowo! :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie umiem pływać i większe wodne przestwory przyprawiają mnie o dreszcze, niestety. Ubolewam nad tym, ale to pewnie szybko się nie zmieni. Tak samo jak to, że po zrecenzowaną przez Ciebie książkę też szybko nie sięgnę. Poczekam raczej, aż będę (jeśli w ogóle i kiedykolwiek) miała córkę, albo dziewczynki w rodzinie troszkę podrosną. Wtedy - jak najbardziej, wspólne czytanie przewidziane. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty napisałaś książkę, prawda? Dobrze się u Ciebie doczytałam i na FB? No, to ja muszę, jak się ogarnę z zaległościami czytelniczymi, po nią sięgnąć koniecznie! Gratuluję Ci bardzo! Super fantastycznie! Szkoda, że się nie ogarnęłam wcześniej, bo widzę, że byłaś na Targach w Warszawie. Dobrze widzę? :P

      Usuń
  5. Jakoś mnie nie przekonuje. Może kiedy wpadnie w moje łapki to przeczytam, ale w innym przypadku nie mam na nią ochoty.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej taka chwilka czytelnicza niż powieść, za którą schodziłabym wszystkie księgarnie w mieście :) No i początek serii, a z seriami wiadomo, różnie bywa :P Dzięki za adres bloga! Bardzo chętnie zajrzę!

      Usuń
  6. Może autorka łudziła się, że po erze wampirów ludzie przerzucą się na syreny. Opis mnie nie zachęca. Nic nowatorskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może tak właśnie było :) Ale jak się nad tym zastanowię, to w sumie wolę, żeby była era syren niż wampirów :P :)

      Usuń