w podróży: Tajemnica Galin

Pierwszy raz zobaczyłam ją w piątkowy wieczór. Przyglądała nam się zza drzew, kiedy zebrani wokół ogniska dopiero się poznawaliśmy. Niektórzy z nas przyjechali już kilka godzin wcześniej, inni dopiero dołączali. Każdy jednak przyniósł w sobie własną opowieść. Ciekawi byliśmy jedni drugich, więc panował przyjemny gwar. Przemknęło mi przez myśl, że może tylko mi się przewidziało, może wcale nie zerkała na nas z ukrycia mała dziewczynka ubrana zbyt lekko jak na chłód przedwiosennego wieczoru. Jednak gdy kilka godzin później dostrzegłam jej cień w sali filmowej, nabrałam pewności, że ktoś nas obserwuje. 


Czas mijał szybko, nim się spostrzegliśmy wybiła północ. Co prawda w Galińskiej Gospodzie wciąż w kominku płonął ogień i krzątali się goście, my jednak czuliśmy już zmęczenie. Kiedy wracaliśmy z Damianem do naszego pokoju, znów o niej pomyślałam. Dopiero dźwięk, ten niezwykły dźwięk, gdy otwiera się stare drewniane drzwi, gdy przekracza się próg, gdy drewno podłogi przyjmuje w siebie ciężar stóp, sprawił, że rozmył się w moich myślach rąbek niebieskiej sukienki w białe grochy i oczy, jak węgielki.



Zauroczona słuchałam w ciszy galińskiej nocy jak drewno opowiada zaklęte w nim historie… kto spał w tym łóżku wcześniej, kto wyglądał przez okno w teraz na kilka chwil naszym pokoju, kto chodził wcześniej po tej podłodze…

Nie pamiętam nawet, kiedy zasnęłam, pamiętam za to, że śniłam o brązowowłosej dziewczynce w niebieskiej sukience, która spacerowała po Pałacu w Galinach, jakby znała go lepiej niż własną kieszeń i śmiała się przy tym tak radośnie! Gdy się budziłam ten jej śmiech jeszcze dźwięczał mi w uszach. Tak nastał sobotni poranek.

Przy śniadaniu (o, śniadanie… kochani, to było śniadanie marzeń… świeżutkie racuchy z jabłkami oprószone cukrem pudrem, twaróg wędzony, jajecznica na bekonie, koktajle z kiwi, pietruszki i cytryny, swojski chleb pachnący  czarnuszką, jeszcze ciepłe bułeczki, rogaliki, domowe konfitury... oj mogłabym tak wymieniać) dotarło do mnie, że przecież moja tajemnicza dziewczynka mogła być po prostu córką którejś z blogerek przybyłych na spotkanie. W końcu poza nami i jeszcze dwiema parami zjechały do Galin całe blogerskie rodziny! Dzieci bawiły się wesoło i jak to ze szczęśliwymi dziećmi bywa, wszędzie było ich pełno. A jednak wśród uśmiechniętych twarzyczek nie widziałam tej, której szukałam.





Sobotni plan był bardzo napięty... warsztaty, szkolenia, atrakcje – Klaudyna i Tomasz, którzy wspólnie prowadzą Tymoszko.pl, jako organizatorzy sprawdzili się świetnie! Nim się spostrzegłam, już otulał nas kolejny wieczór. Tuż po kolacji wybraliśmy się w towarzystwie Nataszy i Rafała na wieczorny spacer po Majątku, a gdy wracaliśmy zamarzył nam się aromatyczny grzaniec i spokojny czas przed kominkiem.
Natasza i Rafał z www.sajkofankasmaku.blogspot.com

Galiny nocą
Galiny nocą
Galiny nocą
Galiny nocą
Nasza grupa podczas warsztatów prowadzonych przez Marcina z koziolkuj.pl
Nasi chłopcy się bawią ;) a atrakcje zapewnia Bartbo
Przejazd bryczką
Niedługo później dołączyli do nas poznani na piątkowym ognisku Klaudyna i Filip. Oglądaliśmy zdjęcia. Dosiadła się Marta z tosinkowo.pl, do rozmowy włączył się Adrian… Ktoś przechodził, ktoś coś opowiadał, raz było nas więcej, to znów sala pustoszała. Było błogo.

Klaudyna i Filip ze www.skomplikowane.pl
Jednak wciąż nie dawała mi spokoju myśl o tajemniczej dziewczynce. Skąd się wzięła, dlaczego się nam tak przyglądała z ukrycia i czemu dziś nie dostrzegłam nawet jej cienia, a przecież czułam jej obecność?

To był nasz ostatni wieczór w Galinach, a mi coraz bardziej zależało na odkryciu tajemnicy. Przez cały czas bawiłam się świetnie, cieszyłam z nowych znajomości, zachwycałam pięknem koni w galińskiej stajni i wspaniałością przestrzeni Majątku, rozkoszowałam pysznym jedzeniem, jednak gdy tylko na chwilę zostawałam sama, powracała do mnie myśl o dziewczynce.

W nocy, zamiast spać, przeglądałam materiały promocyjne hotelu, zostawione na stoliku przy oknie. Dowiedziałam się z nich, jak niezwykłą historię kryją w sobie pałacowe mury, spichlerz, stajnia, folwark. Gdybyście chcieli ją poznać, wystarczy, że zerkniecie TU. Niestety, nie znalazłam tam ani słowa o dziewczynce w niebieskiej sukience. Poranek przywitał nas słońcem. Nastał czas na ostatnie śniadanie, po którym przewidziana była wycieczka. Niektórzy zdecydowali się wyjechać wcześniej, inni cieszyli się na wyjście do lasu i ognisko. My mieliśmy po śniadaniu ruszyć w trasę. Było mi żal, że to już czas pożegnań. Poznałam wspaniałych ludzi, z którymi mam nadzieję jeszcze przyjdzie mi się spotkać nie raz, odkryłam przepiękne miejsce, które znajduje się tak blisko Olsztyna, a w którym nie miałam okazji nigdy wcześniej być. I tylko czułam, że nie mogę wyjechać bez pożegnania z nią… z tą, której nie znalazłam. I wtedy, nie pytajcie mnie, nie umiem odpowiedzieć skąd ta myśl we mnie, wpadłam na pomysł, by zapytać dzieci o moją tajemniczą dziewczynkę. Spytałam więc, czy może wiedzą, czy może widziały roześmianą dziewczynkę w niebieskiej sukience w białe grochy, w granatowych pantofelkach? Dziewczynkę o brązowych włosach, które złapane są w wysoki kucyk niebieską gumką? Czy może widziały ją, znają jej imię?

A one, jakby zdziwione, że nie wiem, odpowiedziały mi chórem: to przecież Gaja! Gaja z Galin! Bawiła się z nami cały weekend, czuwała nad nami, opowiadała bajki.

I tak odnalazłam moją tajemniczą dziewczynkę, baśniową Gaję, która mieszka w Majątku i wyobraźcie sobie, też prowadzi bloga! Nic dziwnego, że tak czujnie nas obserwowała pierwszego wieczoru. Przecież też należy do blogerskiej rodziny. Pewnie była zbyt nieśmiała, by podejść bliżej i z nami porozmawiać. Ale wierzcie mi, warta jest tego, by ją poznać, jeśli więc macie ochotę na posłuchanie o jej przygodach, zerknijcie TU.

A gdybyście chcieli zobaczyć, jak się bawiliśmy podczas weekendu, zapraszam na pełnozlewowy profil na Facebooku – tam znajdziecie galerię zdjęć.




8 komentarzy:

  1. Ula, ależ pięknie opisane, nie mogłam się oderwać! Pozdrawiamy Ciebie i Damian, to był wspaniały weekend, oby częściej! :)
    Buziaki od Rafała i Nataszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Musze przyznać, że i Twoja relacja mnie urzekła - przepięknie opisałaś to wszystko, co wydarzyło się w ostatni weekend! Liczę, że doprowadzimy nasze towarzysko-kulinarne plany do skutku :) Uściski!

      Usuń
  2. Wspaniale było Was poznać! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I vice versa :D "Na Ciebie" czekałam najbardziej, bo to zupełnie inaczej kogoś czytać, a kogoś poznać, mieć okazję zamienić kilka słów. Aha, pozdrowiłam Joannę :) Bardzo się ucieszyła i odpozdrawia :D

      Usuń
  3. Cudny tekścior! Jak ja żałuję, że tam z wami nie byłam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też żal, że nie było Cię z nami :( za to Koty i Nefa są Ci wdzięczne za opiekę :) No i dobrze było wrócić do mieszkania, w którym czeka ktoś tak ważny ;)

      Usuń