konkurs: Wyniki

Nie dajcie się zwieść... chociaż post się opublikował (tak, się), to mnie tu nie ma. W tej właśnie chwili jestem w teatrze i oglądam sztukę, o której Wam jutro opowiem. A przynajmniej taki jest plan! Przejdźmy jednak do kwestii najważniejszej... WYNIKI. Właśnie - to nie jest takie proste... Dostałam do Was tak wiele wspaniałych zdjęć, ciekawych cytatów i opowieści, że nie wiedziałam zupełnie jak sobie poradzić z wyborem! Przepraszamy tych wszystkich, których prac nie wybrałam, bo zasługują, by je doceniono, ale mam tylko trzy notesy... Jeśli ktoś z Was zamarzył o kocim notesie, a nie wygrał go, to pamiętajcie, że można je kupić TU: Jesienny kot, Śpiący kot, Koty.

Kategoria I - ZDJĘCIE
Nagrodę otrzymuje autor tego zdjęcia:

Autor: Marta Leśniewska
a pierwsze wyróżnienie (bo tak, są nagrody dodatkowe! doczytajcie do końca wpisu ;)
wędruje do autora tego oto zdjęcia:

Autor: Łukasz Gołębiewski


Kategoria II - CYTAT

Nie wiem, jak Wy sądzicie, ale według mnie ktoś, kto posiada, lub przynajmniej czyta "Mały słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych" autorstwa Przemysława Wichterowicza zdecydowanie zasługuje na koci notatnik! 
Anandani więc otrzymuje notes za cytat o treści:

"NARKOTYKI - ogół rzeczy i przedmiotów użytkowych, które poprzez utrwalony na nich wizerunek kota stają się dla ich właścicieli najdroższymi fetyszami, m.in. obrazy, figurki, maskotki, naklejki, zeszyty, notatniki, książki, filmiki, pocztówki, długopisy, gumki, zdjęcia, kubki, miski, podkładki pod mysz, podkładki pod talerze, ściereczki, etykiety (np. win), znaczki pocztowe, parasolki, torby, T-shirty, skarpetki, staniki, szlafroki, pościel, ręczniki, narzuty, puszki na chrupki, zegary ścienne, tapety, fototapety, kapcie, klapki, czapki, szali-ki, rękawiczki..."

Kategoria III - OPOWIEŚĆ

Taką oto historię napisała Kamila:

Mój świat jest za szybką. Szybkę jeszcze czasem przysłania roleta. Szlag by ją trafił, tą roletę. Ciasno, sztywno przyciśnięta do mojej szybki, okna mojego jedynego na świat i trudno ją odgiąć. Bo za mną tylko dziesięć metrów kwadratowych pokoju. A ludzie wieczorem dopiero, zmęczeni i mało na mnie patrzą i mało mnie chcą. Może tylko pogłaskać – to odstresowuje. Ich może tak, mnie nie bardzo. Bo za mało, za krótko, ich myśli nie słuchają moich.

No więc siedzi moje kocie futro, z moim kocim ogonem i uszami za tą szybką, więzień przezroczysty. A tam świat w kwadracie podwórka. Malownicze gawrony, błyszczące granatem i mniej artystycznie wyrażone gołębie. Jak ten czarny pies wpadnie w ptaki z głupio wywalonym jęzorem a one, wzniecone w górę, tworzą szaropióry wir, to oko mi błyska przez chwilę łakomie. I takie mrowienie na grzbiecie i przez łapy skurcz przebiegnie. Miło. Siedzę i cały jestem patrzeniem. Cały czekaniem. Obserwator świata naczelny. 

Zaglądam w oczy tej dziewczynie, która zawsze patrzy na mnie, jak wchodzi do bramy. Tacy poważni oboje jesteśmy, tacy oboje do środka. Oglądamy sobie życie za szybką. Każde za swoją.

WYRÓŻNIENIA
Mam też dla Was niespodziankę... Bez względu na # i inne takie szczególiki, postanowiłam wyróżnić te osoby, których komentarze wzbudziły mój zachwyt, jakoś przykuły uwagę. Przygotowałam więc listę wyróżnionych! A tak! I te osoby otrzymają ode mnie małe kocie niespodzianki! Ich pula też jest ograniczona, więc dla wszystkich niestety nie starczy, ale chociaż część z Was uraczę pełnozlewowym prezencikiem :) Aha, no i niedługo dawno obiecany konkurs, w którym do wygrania będzie "Szafa" Olgi Tokarczuk z AUTOGRAFEM - są chętni? 

Lista wyróżnionych:

Autor: Anita Knapik
Autor: Magdalena Klinkosz
Autor: Anna Rucka
Autor: Natalia Wieszołek

Marta z Lubię czytać za cytat: 
"Posiadanie jednego kota prowadzi do posiadania następnego."
Ernest Hemingway 

Patrycja F. za taką oto historię poruszająca i prawdziwą:

A ja chciałabym się podzielić kocią historią z mojego życia: niestety historia smutna ale bardzo zagadkowa.Opowiada o tym, jak kot potrafi kochać swojego właściciela- aż do grobowej deski. 
Historia ta wydarzyła się 14 lat temu (miałam wtedy naście lat), kiedy umarła moja prababcia. Prababcia Marysia miała kota. Kot miał już też kilkanaście lat. Był ulubieńcem babci- zawsze karmiła jego, a potem dopiero sama jadła. Kiedy już nie wychodziła z łóżka, zawsze pytała, gdzie jest kot, czy kot dostał jeść itp. Kiedy babcia umarła, kot był jakiś nieswój. Trzy dni po pogrzebie babci, mój ojciec patrzył przez okno i zobaczył jak kot wychodzi na ulicę....i rzuca się wprost pod nadjeżdżający samochód. Do dziś uważamy, że kot popełnił samobójstwo z żalu za babcią. Miał już swoje lata a w ciągu swojego życia NIGDY nie wyszedł za płot, na ulicę. Poza tym, było to na wsi, a na tamtej drodze nie było ruchu, samochody jeździły niezwykle rzadko. Nie mam innego wytłumaczenia jak to, że z tęsknoty i żalu chciał pójść tam, gdzie jego Pani, że koty posiadają jakiś "szósty zmysł"...

Zakneblowana za opowieść o kociej zaborczej miłości:

Spałam spokojnie, w mojej ulubionej pozycji na jej łóżku. Cała przestrzeń była moja: łapki z przodu, brzuszek przygotowany do dotyku jej gładkich placów... Zaraz, zaraz. Dlaczego mnie nie głaszcze? Zdenerwowana zrywam się na cztery łapy. Już chcę przekrzywić mój czarny łebek, by spojrzeć na zegar, ale nagle dobiega do moich nozdrzy niezapomniana woń. Och, tak! Woń jego! Mężczyzny, który pojawia się w jej... w NASZYM pokoju regularnie co trzy dni i zostaje.. Najświętszy Kocie! Zostaje na noc! 

Mężczyzna ów zostawia swoją woń (niekocią, paskudną, a fu!) na całej klatce schodowej, nie mówiąc już o NASZYM łóżku! Gdy wchodzi do pokoju; przechadza się wzdłuż dumnym krokiem, jakby był panem i władcą wszelkiego stworzenia, wyskoczyłabym wtedy z pazurami i pokiereszowała uroczą twarzyczkę, miauuu. Gdy wyciąga do mnie swoją plugawą dłoń, by dotknąć błyszczącego futerka, mam ochotę chwycić jego łapską w swoje malutkie ząbki i rozszarpać na części, miauuu. Gdy zabiera mojej pani zbyt wiele czasu i zapomina ona o codziennej dawce pieszczot dla mnie jestem skłonna skoczyć mu do gardła i zostawić na nim miliony krwawych pręg, miauuu. 

Wiele razy, gdy spychał mnie-KOTA! z łóżka (nieświadomie, aha! nigdy mu nie uwierzę!) dawałam mu do zrozumienia, że Ona jest moja. Tylko mnie będzie karmić, nosić na rękach i przykrywać kocem, podczas gdy ja będę jej mruczała i wtulała się w jej brzuszek, tak mięciutki, miaaaaau. Nigdy nie dostaniesz jej na własność. Jest tylko moja, zrozum to marny człowieku.

 ***
Poproszę więc wszystkich nagrodzonych, wyróżnionych o przesłanie adresów korespondencyjnych: pelenzlew@gmail.com 

W tytule napiszcie, Kochani, KOCI KONKURS - Adres.
W niedziele raniutko wyjeżdżam, więc wysyłką zajmę się dopiero za tydzień. Macie więc czas na przesłanie adresu aż do 23.02.2015 r. 

Trzy główne nagrody do zwycięzców zostaną wysłane przez wydawnictwo (adresy przekażę), a do wyróżnionych kocie drobiazgi wywędrują ode mnie.

6 komentarzy:

  1. Zdjęcia kotów rewelacyjne :-) Jak za nimi niespecjalnie przepadam, tak teraz chętnie bym sobie takowego sprawiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dostałam mnóstwo świetnych zdjęć! Aż się nie spodziewałam, że aż tyle :D Tak już chyba mają kociarze, że robią swoim zwierzakom tony fot ;) A dlaczego niespecjalnie przepadasz za kotami?

      Usuń
  2. Mój pies by się pewnie obraził, bo dotąd sam jeden rządzi w domu, ale ja coraz częściej myślę, a nawet...marzę o kotku:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) U mnie najpierw były koty, a później pies... tym sposobem, mam wrażenie, że mam w domu trzy koty, tylko jeden jakiś taki duuuży i niedelikatny... Wyobraź sobie psa na parapecie... albo w kuwecie... albo psa, który udaje kota, który udaje chleb... wesoło jest ;)

      Usuń
  3. Kalendarz już u mnie! Dziękuję, jest piękny :)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń