teatr: W mrocznym, mrocznym domu

„W mrocznym, mrocznym lesie stoi mroczny, mroczny dom, a w mrocznym, mrocznym domu jest mroczny, mroczny pokój. W pokoju szafa, w szafie pólka, na półce pudełko, a pudełku…” no właśnie… co? Co takiego kryje się „W mrocznym, mrocznym domu*“?

Oczywiście, w pudełku są sekrety. Takie sekrety latami pokrywane kolejnymi warstwami żalu, kłamstw i milczenia.


Wróćmy jednak do wyliczanki, przecież ma w sobie coś fascynującego... w naszym przypadku brzmi nieco inaczej… bo owszem, w mrocznym, mrocznym lesie pewnie stoi mroczny, mroczny dom, ale w tym mrocznym, mrocznym domu (a właściwie nieopodal) zamiast pokoju, szafy, półki i pudełka jest domek na drzewie, a w domku na drzewie chłopiec, a w chłopcu mężczyzna.

A  teraz zgadnij – tak, do Ciebie mówię – zgadnij, nim przejdziemy dalej w tej opowieści – czy ów mężczyzna w chłopcu, w domku na drzewie to tylko metafora – przyznaj, ładna dość, kojarzy się łatwo z wewnętrznym dzieckiem drzemiącym w każdym z nas… nic w niej zdrożnego… czy może, ale tylko może, bo przecież trudno jest dopuścić takie myśli… ten mężczyzna dosłownie JEST w chłopcu, a nawet jeśli nie JEST to chciałby być, tak bardzo by chciał, że czuć jego pragnienie w powietrzu, a powietrze robi się gęstsze i zapach ma jakiś taki kwaśno-słodkawy, taki jakby wstydliwy... 

A chłopców było dwóch. Mężczyzna zaś jeden. Gdzieś w tle ojciec, matka, głód czułości, zazdrość, rozczarowanie, miłość. I wreszcie z pozoru epizodyczna, a jednak wyraźnie dopełniająca obrazu emocjonalnego młoda kobieta – Jennifer (Małgorzata Rydzyńska). 


A lata mijają. Z chłopców wyrośli mężczyźni, z mężczyzny pozostało wspomnienie. O matce, ojcu i mrocznym, mrocznym domu lepiej nie mówić. Ale czy na pewno? Bo może właśnie czas, by powiedzieć wszystko, co do tej pory skrywało milczenie? 


Zwraca uwagę oszczędna, ciekawa scenografia i słowo. W tym spektaklu to ono i napięcie między wyrazami, ale też to, co w słowie nie wyrażone, co przemilczane, to co skrywa się w ciszy, jest najważniejsze. I te chwile, kiedy głos aktorów zawiesza się na sekundę, gdy drży, gdy urywa się wypowiedź w pół zdania.  A na scenie dwóch mężczyzn, dwóch braci i cały wielki świat emocji, krzywd i tajemnic między nimi. 

I tu rozpoczyna się historia, która mimo tego wszystkiego, co przeczytaliście, jeszcze Was zaskoczy... Jeśli się zdecydujecie na tę niełatwą, pełną napięcia emocjonalną podróż, rozpoczniecie ją  w ogrodzie Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych... 

Niedawno opowiadałam Wam o „Zabawach z ogniem“ i z pewnością pamiętacie, że tamten spektakl wywołał we mnie wiele emocji. Musze przyznać, że „W mrocznym, mrocznym domu“ nie zawiódł moich oczekiwać, choć wciąż palmę pierwszeństwa dzierży wcześniej opisywana przeze ,mnie sztuka. To jednak, tak podejrzewam, zależy od doświadczeń oglądającego i od tego, jakie opowieści bardziej go poruszają. „W mrocznym, mrocznym domu“ to spektakl oparty na fenomenalnym tekście, gdzie słowa są nośnikiem ogromnych emocji. 

Premiera: 14.02.2015 r.
Spektakle w lutym: 15.02, 17.02, 18.02, 19.02, 20.02, 21.02, 22.02, 24.02, 25.02, 26.02, 27.02
Godzina: 19:15
Czas trwania: 1:20h

W MROCZNYM MROCZNYM DOMUNeil LaBute 

Obsada:
Grzegorz Gromek - Terry
Wojciech Rydzio - Drew
Małgorzata Rydzyńska – Jennifer

Przekład: Grażyna Kania
Reżyseria i opracowanie muzyczne: Natalia Sołtysik
Scenografia: Aniko Kiss
Projekcje: Marta Chyła


*„Sceny z życia małżeńskiego” Bergman

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Mroczny, mroczny dom to i ciary być powinny ;)

      Usuń
  2. Piszesz, że sztuka Cię nie zawiodła, ale czy nie wyszłaś z teatru trochę smutna? Trochę przygnębiona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy smutna? Chyba nie tyle smutna, co zamyślona. To z pewnością nie jest spektakl "na poprawę humoru". Raczej dość bolesny. Trochę czytałam wcześniej o tym tekście, bo samego tekstu nie miałam okazji, więc po części wiedziałam, co mnie czeka.

      Usuń
    2. Zapytałam dlatego, że ja ostatnio w teatrze oglądałam tylko komedie. Nie wiem już jak się człowiek czuje wychodząc z teatru poruszającego inne struny w duszy, te odpowiedzialne za refleksje:-)

      Usuń
    3. To ja mam zupełnie na odwrót... ostatnio bywam tylko na sztukach, które skłaniają do refleksji, głęboko poruszają. Ale na szczęście mają dla równowagi też elementy humorystyczne, co łagodzi nieco przekaz. Za kilka dni znów idę do teatru - tym razem na "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", więc też będzie refleksyjnie. A na czym ostatnio byłaś?

      Usuń
  3. Wspaniała recenzja, pełna emocji, ale można się w niektórych momentach pogubić, mimo to zachęcająco brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mam taki niepokój w sobie z tym związany, że tę recenzję pisałam na kolanie w trasie Olsztyn-Praga na stacji benzynowej gdzieś w przestrzeni... Stąd nie do końca jestem pewna, czy napisałam tak, że da się mnie zrozumieć :)

      Usuń
  4. felernezycie.blogspot.com jak chcesz to zajrzyj, pisze o wszystkim co widze, podziwiam i co może interesować lub być opowiedziane inaczej jako suchar, po prostu wszystko o wszystkim, a nawet więcej, dzięki tobie założyłam bloga, byłam na twoich warsztatach w 2014 z Borusji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety! Naprawdę?! Na pewno będę zaglądać! Super! Bardzo Ci gratuluję! I mam nadzieję - do przeczytania ;)

      Usuń