konkurs: Piątek Trzynastego

Ubóstwiam notesy, pióra, pisać ręcznie! A Wy? Bo jeśli tak, to mam dla Was nie lada gratkę! Dla trojga spośród Was, moi kochani Czytelnicy, mam, dzięki uprzejmości Wydawnictwa EMG, trzy boskie notesy z z kociej serii z obrazem Ewy Mańkowskiej: Koty, o takie...

Notes kwadratowy, kremowy papier o objętości 100g
Wydawnictwo EMG, Kraków 2015, Format 170x170, Stron 152
Prawda, że piękne? A pisze się w nich jak marzenie! Wiem to, bo mam taki jeden notes już od dawna (tylko z innym kotem). To jak, są zainteresowani? To do dzieła!

Skoro są trzy notesy, to i trzy konkurencje przed nami!

Zasady są proste – od teraz do piątku (13.02.2015 r.) do godz. 16:00 czekam na Wasze konkursowe prace. Możecie wybrać jedną z trzech kategorii lub zgłosić się do każdej. Jury w składzie: kicia, Zdzichu i ja w sposób subiektywny acz życzliwy wybierze w każdej kategorii jednego zwycięzcę, a wyniki zostaną opublikowane na blogu, w komentarzu pod tą właśnie notą w piątek trzynastego - jak na prawdziwy koci konkurs przystało - o godzinie 20:00.


 Konkurencja I:


Prześlij na adres: pelenzlew@gmail.com lub zamieść w komentarzu pod facebookowym postem konkursowym, do którego link znajdziecie TU kocie urzekające zdjęcie – wbrew pozorom kocie, to wcale nie musi znaczyć, że muszą być na nim koty… mogą, ale nie muszą, niech poniesie Was fantazja… kot niech się stanie inspiracją! Będzie mi bardzo miło, jeśli do zdjęcia dołączycie w mailu lub w komentarzu kilka słów od siebie. Aha, załączając zdjęcie w komentarzu na FB oznaczcie je #wydawnictwoEMG #kocinotes #pelenzlew

Uwaga! Wysyłając zdjęcie na konkurs napiszcie mi proszę, czy zgadzacie się, bym później te zdjęcia opublikowała na profilu Pełnego Zlewu lub w poście podsumowującym konkurs, gdyby była taka potrzeba? To w żaden sposób nie wpłynie na ocenę przez Szacowne Jury.

Konkurencja II:

Wpisz w komentarzu pod tym postem lub zamieść w komentarzu pod facebookowym postem konkursowym, do którego link znajdziecie TU swój ulubiony koci cytat – podaj autora i tytuł książki. Miło mi będzie, jeśli dodasz słówko od siebie, dlaczego właśnie ten cytat jest Ci bliski.

Aha, wpisując cytaty w komentarzu na FB oznaczcie je #wydawnictwoEMG #kocinotes #pelenzlew

Konkurencja III:

Jeśli masz chęć, pomysł i nieco więcej czasu wymyśl kocią opowieść, kocią anegdotę, coś w stylu: z kociego życia wzięte. Napisz i zamieść w komentarzu pod tym postem. Liczbę słów ogranicza jedynie wyobraźnia.  

Kociny i ja czekamy na Wasze zgłoszenia od dziś do 13.02.2015r. do godz. 16:00 – powodzenia!


PS Konkurs jest zapowiedzią akcji, którą Wydawnictwo EMG organizuje pod hasłem „Dzień kota w księgarniach“ > więcej szczegółów TU

15 komentarzy:

  1. „Są na świecie różni ludzie i różne Koty.” „Kafka nad morzem” Harukiego Murakamiego
    #wydawnictwoEMG #kocinotes #pelenzlew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda to, szczera prawda :) Dzięki za cytat :D

      Usuń
  2. Oho... Idę na naradę z moją futrzastą... Ale wstępnie deklaruję wszystkie kot:)egorie

    OdpowiedzUsuń
  3. Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
    Ernest Hemingway
    Posiadanie jednego kota prowadzi do posiadania następnego.
    Ernest Hemingway

    Adoptujac jednego kota 10 lat temu od razu wiedziałam ze musi byc kolejny.
    A teraz po tych latach zycia w symbiozie nie moge wyjsc z podziwu nad sztuką spokoju jaki prezentuja koty. Nam mugolom daleko do tego.

    Lubie czytac
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja chciałabym się podzielić kocią historią z mojego życia: niestety historia smutna ale bardzo zagadkowa.Opowiada o tym, jak kot potrafi kochać swojego właściciela- aż do grobowej deski.
    Historia ta wydarzyła się 14 lat temu (miałam wtedy naście lat), kiedy umarła moja prababcia. Prababcia Marysia miała kota. Kot miał już też kilkanaście lat. Był ulubieńcem babci- zawsze karmiła jego, a potem dopiero sama jadła. Kiedy już nie wychodziła z łóżka, zawsze pytała, gdzie jest kot, czy kot dostał jeść itp. Kiedy babcia umarła, kot był jakiś nieswój. Trzy dni po pogrzebie babci, mój ojciec patrzył przez okno i zobaczył jak kot wychodzi na ulicę....i rzuca się wprost pod nadjeżdżający samochód. Do dziś uważamy, że kot popełnił samobójstwo z żalu za babcią. Miał już swoje lata a w ciągu swojego życia NIGDY nie wyszedł za płot, na ulicę. Poza tym, było to na wsi, a na tamtej drodze nie było ruchu, samochody jeździły niezwykle rzadko. Nie mam innego wytłumaczenia jak to, że z tęsknoty i żalu chciał pójść tam, gdzie jego Pani, że koty posiadają jakiś "szósty zmysł"...

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. "– Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
    Śmierć zastanowił się przez chwilę.
    - KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."

    Autor: Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

    Uwielbiam Pratchetta, Śmierć jest jednym z moich ulubionych bohaterów, a Koty? Koty są spoko. Szczególnie Greebo ( też Pratchettowy wytwór) czy pan Proper z Chłopców Jakuba Ćwieka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka kocia historia ode mnie:

    Mój świat jest za szybką. Szybkę jeszcze czasem przysłania roleta. Szlag by ją trafił, tą roletę. Ciasno, sztywno przyciśnięta do mojej szybki, okna mojego jedynego na świat i trudno ją odgiąć. Bo za mną tylko dziesięć metrów kwadratowych pokoju. A ludzie wieczorem dopiero, zmęczeni i mało na mnie patrzą i mało mnie chcą. Może tylko pogłaskać – to odstresowuje. Ich może tak, mnie nie bardzo. Bo za mało, za krótko, ich myśli nie słuchają moich.
    No więc siedzi moje kocie futro, z moim kocim ogonem i uszami za tą szybką, więzień przezroczysty. A tam świat w kwadracie podwórka. Malownicze gawrony, błyszczące granatem i mniej artystycznie wyrażone gołębie. Jak ten czarny pies wpadnie w ptaki z głupio wywalonym jęzorem a one, wzniecone w górę, tworzą szaropióry wir, to oko mi błyska przez chwilę łakomie. I takie mrowienie na grzbiecie i przez łapy skurcz przebiegnie. Miło. Siedzę i cały jestem patrzeniem. Cały czekaniem. Obserwator świata naczelny.
    Zaglądam w oczy tej dziewczynie, która zawsze patrzy na mnie, jak wchodzi do bramy. Tacy poważni oboje jesteśmy, tacy oboje do środka. Oglądamy sobie życie za szybką. Każde za swoją.

    pozdrawiam,
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony od razu na myśl przychodzi mi pewien cytat z "Darów Anioła", ale z drugiej czuję, że trafniejszy byłby cytat z książki pt. "Wybrana" P. C. Cast. Podaję więc oba.

    "Wiecie jak to jest z kotami. Nie mają właścicieli, tylko służbę."
    Sama jestem właścicielką/służbą pewnego czarnego, zwinnego i inteligentnego kocura, który czasami faktycznie zachowuje się jakbym była na wszystkie jego usługi. Podczas lektury Pani Cast, przeczytałam mu ten cytat na głos. On tylko prychnął i pobiegł polować na myszy...

    "- Naprawdę to rozważacie? Wezwanie demona?!
    - I to nie byle jakiego - odparł Magnus. - Azazela [...]
    - Nie wiem kim jest Azazel - odparł. - Czy to kot ze Smerfów?
    Rozejrzał się wokół, ale Isabelle tylko przewróciła oczami.
    -"Clary?!"
    - "O co chodzi? Co się stało? Mama odkryła, że mnie nie ma?!"
    W jej głosie brzmiał niepokój.
    - "Jeszcze nie. Jak miał na imię kot ze Smerfów?"
    Druga pauza.
    -"To Azazel. Koniec z używaniem magicznego pierścienia do pytań o Smerfy.""
    Ten fragment zawsze mnie rozbawia do łez i jakby nie spojrzeć jest mocno związany z kotem.

    Pozdrawiam,
    Martyna
    Martyna.kapitanska@gmail.com


    OdpowiedzUsuń
  8. W kocich cytatach najbardziej trafne wydają mi się te z "Mistrza i Małgorzaty" oraz z wiersza W. Szymborskiej "Kot w pustym mieszkaniu". Pierwszy zawsze przypomina mi o podróżach w ścisku i czasach LO :) natomiast wiersz ma dla mnie tak dużo emocji, że czasem aż boję się go czytać. Szymborska trafiła mnie. Nie to, że jej nie znałam. Znałam tylko niedawne sytuacje sprawiły, że chyba nigdy nie będę mogła spokojnie przeczytać tego fragmentu.

    "Umrzeć - tego się nie robi kotu.
    Bo co ma począć kot
    w pustym mieszkaniu.
    Wdrapywać się na ściany.
    Ocierać między meblami.
    Nic niby tu nie zmienione,
    a jednak pozamieniane.
    Niby nie przesunięte,
    a jednak porozsuwane.
    I wieczorami lampa już nie świeci.

    Słychać kroki na schodach,
    ale to nie te. (...)"


    Pozdrawiam,
    Anita
    anita.kn1989@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapodziałam cytat z "Mistrza i Małgorzaty" oto on:

    "Ani konduktorki, ani pasażerów nie zdziwiło to, co było najdziwniejsze – nie to więc, że kot pakuje się do tramwaju, to byłoby jeszcze pół biedy, ale to, że zamierza zapłacić za bilet!
    Kot okazał się zwierzakiem nie tylko wypłacalnym, ale także zdyscyplinowanym. Na pierwszy okrzyk konduktorki przerwał natarcie, opuścił stopnień i pocierając monetą wąsy, usiadł na przystanku. Ale gdy tylko konduktorka szarpnęła dzwonek i tramwaj ruszył, kocur postąpił tak, jak postąpiłby każdy, kogo wyrzucają z tramwaju, a kto mimo to jechać musi. Przeczekał, aż miną go wszystkie trzy wagony, po czym wskoczył na tylny zderzak ostatniego, łapą objął sterczącą nad zderzakiem gumową rurę i pojechał, zaoszczędziwszy w ten sposób dziesięć kopiejek."

    OdpowiedzUsuń
  10. Viola Pawlik: "A podobno to koty posiadają właścicieli, nie na odwrót" nie znam autora tych słów, ale taka prawda to też prawda:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Małe opowiadanko o małym kotku.
    Mam nadzieję, że się spodoba :)

    Otworzył swoje małe oczka i momentalnie je zmrużył. Powoli sunące słońce po nieboskłonie słońce złośliwie rzuciło kilka promieni na okno, na którego parapecie leniwie się wylegiwał. Powoli się podniósł, a następnie zaczął się przeciągać. Potem rozwarł swój pyszczek i ziewnął cicho. Kiedy już się rozbudził, odwrócił swój nosek w kierunku okna i rozejrzał się po „zimowym” ogrodzie. Na gałązce drzewa dostrzegł małego, burego ptaszka. Zafascynowany podążał za nim wzrokiem. Ptaszek podskoczył i opadł na tą samą gałąź kawałek dalej. Kotek przeniósł spojrzenie za ptaszkiem. Ptaszek znowu podskoczył. Kotek bacznie go obserwował. Ptaszek rozłożył skrzydełka i przysiadł na parapecie okna. Kotek zaczaił się, przyszykował się do skoku, po czym... uderzył w szybę i spłoszył ptaszka. Mały futrzak niemrawo usiadł i pokręcił kilka razy łebkiem. Nie był zadowolony z dzisiejszego polowania. Nagle odwrócił się szybko za siebie. Do jego małych, spiczastych uszek doszedł właśnie brzęczący dźwięk. Skoczył na puchowy fotel, a następnie na podłogę. Przemierzył ogromną część jego terytorium i przekroczył próg, żeby przejść do kolejnej części. Tam zobaczył wielką postać zajętą czymś na wysokiej półce. Chwilę przypatrywał się poczynaniom tej istoty, która dopiero po kilku minutach spostrzegła jego obecność i odwróciła się do niego. Spojrzała na kotka swoimi błękitnymi oczami, kucnęła i wyciągnęła swoją nieowłosioną rękę w jego kierunku. Przyjemnie zaczęła drapać go za uchem tak, że kotek przechylił swoją główkę bliżej jej palców, a następnie zaczął cicho mruczeć. Nagle stworzenie przestało go rozpieszczać. Kotek miauknął niezadowolony, kiedy istota odwróciła się od niego i zajęła się czymś innym. Podszedł szybko do niej i zaczął ocierać się o nią próbując zwrócić na siebie uwagę. Istota ponownie na niego spojrzała. „Kili” – usłyszał. Kotek wiedział, że istota tak mówi tylko do niego, więc uparcie patrzył jej w oczy. Wielkie stworzenie chwyciło po chwili coś z wysokiego blatu i postawiło przed nim. Pogłaskało go i później odeszło. Kotek podążył wzrokiem za istotą, a gdy ta zniknęła za ścianą spojrzał na to, co postawiła przed nim. Na talerzu leżało coś, co zdecydowanie ładnie nie wyglądało, ale kotek wiedział, że to coś jest bardzo dobre, więc ochoczo zabrał się do jedzenia aż nie został nawet okruszek. Gdy skończył oblizał się zadowolony, po czym zabrał się do czyszczenia swojego futerka. Przeciągał swoim różowym języczkiem po kolejnych aksamitnych włoskach. Ogon, tułów, łapki, pyszczek. Kiedy ostatni raz przetarł łapką swoją mordkę. Pomaszerował dalej. W pomieszczeniu, w którym ostatnio się wylegiwał, na miękkiej kanapie siedziała istota. Podszedł powoli do niej, wskoczył na mebel i położył się obok niej. Istota głaskała go przymilnie. „Nie zasnę – pomyślał kotek. – Jeszcze teraz nie zasnę”. Zmrużył oczka, a po chwili już cicho spał.

    Pozdrawiam,
    Ula
    imani7670@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. "Mały słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych" autorstwa Przemysława Wichterowicza dostarcza wielu definicji wyrazów ze słowem "kot". Oto moj ulubiona:

    NARKOTYKI - ogół rzeczy i przedmiotów użytkowych, które poprzez utrwalony na nich wizerunek kota stają się dla ich właścicieli najdroższymi fetyszami, m.in. obrazy, figurki, maskotki, naklejki, zeszyty, notatniki, książki, filmiki, pocztówki, długopisy, gumki, zdjęcia, kubki, miski, podkładki pod mysz, podkładki pod talerze, ściereczki, etykiety (np. win), znaczki pocztowe, parasolki, torby, T-shirty, skarpetki, staniki, szlafroki, pościel, ręczniki, narzuty, puszki na chrupki, zegary ścienne, tapety, fototapety, kapcie, klapki, czapki, szaliki, rękawiczki...

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myśli parujące z łebka kota,gdy mój chłopak wchodzi do pokoju:

    Spałam spokojnie, w mojej ulubionej pozycji na jej łóżku. Cała przestrzeń była moja: łapki z przodu, brzuszek przygotowany do dotyku jej gładkich placów... Zaraz, zaraz. Dlaczego mnie nie głaszcze? Zdenerwowana zrywam się na cztery łapy. Już chcę przekrzywić mój czarny łebek, by spojrzeć na zegar, ale nagle dobiega do moich nozdrzy niezapomniana woń. Och, tak! Woń jego! Mężczyzny, który pojawia się w jej... w NASZYM pokoju regularnie co trzy dni i zostaje.. Najświętszy Kocie! Zostaje na noc!
    Mężczyzna ów zostawia swoją woń (niekocią, paskudną, a fu!) na całej klatce schodowej, nie mówiąc już o NASZYM łóżku! Gdy wchodzi do pokoju; przechadza się wzdłuż dumnym krokiem, jakby był panem i władcą wszelkiego stworzenia, wyskoczyłabym wtedy z pazurami i pokiereszowała uroczą twarzyczkę, miauuu. Gdy wyciąga do mnie swoją plugawą dłoń, by dotknąć błyszczącego futerka, mam ochotę chwycić jego łapską w swoje malutkie ząbki i rozszarpać na części, miauuu. Gdy zabiera mojej pani zbyt wiele czasu i zapomina ona o codziennej dawce pieszczot dla mnie jestem skłonna skoczyć mu do gardła i zostawić na nim miliony krwawych pręg, miauuu.
    Wiele razy, gdy spychał mnie-KOTA! z łóżka (nieświadomie, aha! nigdy mu nie uwierzę!) dawałam mu do zrozumienia, że Ona jest moja. Tylko mnie będzie karmić, nosić na rękach i przykrywać kocem, podczas gdy ja będę jej mruczała i wtulała się w jej brzuszek, tak mięciutki, miaaaaau. Nigdy nie dostaniesz jej na własność. Jest tylko moja, zrozum to marny człowieku.

    OdpowiedzUsuń
  14. I u nas też do wygrania kocie notesy :) Czekam na rozwiązanie u Was, to poczytam i pooglądam zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń