Baśnie o miłości i innych dziwnych przypadkach, Rafał Olbiński

Na początku był obraz. Nie tak to brzmiało? Cóż, może i nie tak, ale w przypadku „Baśni o miłości i innych dziwnych przypadkach“ było tak właśnie dla odmiany. 

Gdybym mogła Wam coś poradzić, proponowałabym potraktować tę książkę jak grę. Taką grę w wyobraźnię. Grę w opowieść, w skojarzenia, w grę-podróż do świata fantazji a może psychologii.

Otwierasz książkę. Pierwsza, druga, trzecia strona… Kartkujesz. I nagle zdjęcie. Tak, to jest ten moment, przeczytaj tych kilka słów od autora. Niech Ci wyjaśni, skąd pomysł na te opowieści, niech Cię zachęci do sięgnięcia po baśnie Andersena, Oscara Wilde’a czy Edgara Allana Poe. 


Później zerkasz na spis treści. Ale to tylko mgnienie, bo przecież kto by się wczytywał w coś tak trywialnego, jak spis treści, kiedy czeka taka przygoda! Jedynie zwrócisz uwagę, że album jest dwujęzyczny, gdybyś wcześniej nie spostrzegł.

I stajesz u progu pierwszej opowieści. Myślisz sobie: nareszcie! Może nawet z ekscytacji nie czytasz cytatu drobnym drukiem. Później już będziesz bardziej uważny. Przewracasz kartkę, a tam ona. Naga kobieta na soczystej zielenią łące i piękny biały paw. Ale… ten paw ma jakiś dziwny ogon… Wpatrujesz się. Zaczynasz szukać… No tak, powinieneś przewrócić kolejną kartkę i zacząć czytać, ale coś Ci mówi, żeby jeszcze poczekać, żeby nie dać uciec tej chwili, niech trwa. Jaki ta kobieta ma wyraz twarzy ukryty pod dłońmi, o czym myśli, dlaczego się tam znalazła i skąd ten paw, dlaczego jest tak biały, że aż lśniący? Tak, to tu zaczyna się czytanie, a przecież jeszcze nawet nie widzisz liter. Jest tylko obraz. 

I tu jest początek owej gry, o której wspominałam wcześniej. To moment, w którym możesz stać się kimś ważnym, kimś, kto wraz ze światowej sławy grafikiem, plakacistą, artystą współtworzy coś niezwykłego. Bo oto stajesz u progu opowieści, która nie należy tak naprawdę ani do Rafała Olbińskiego, ani do wydawcy, ani do kogokolwiek innego poza Tobą. To jest Twój czas – możesz opowiedzieć sobie o tym, co Ty widzisz, a później odkryć myśli kogoś, kto ów grafikę stworzył, dowiedzieć się, jaką historię mógłby opowiedzieć patrząc na swoje dzieło autor. 

I w mojej ocenie to właśnie stanowi o niezwykłości tej książki. Cała jest inspiracją. Rafał Olbiński dodając słowa do obrazu wcale nie zinterpretował nam swoich prac graficznych. On jedynie dał się im ponieść i to też z naciskiem na ulotność tego odczucia, bo kto wie, może gdyby dziś miał dopisać opowieść do tych grafik, każda z historii brzmiałaby inaczej?

Tych 20 opowieści dopisanych do 20 pięknych grafik to zbiór słów i obrazów, który pobudzi Waszą wyobraźnię i być może sprawi, że zamiast 20 będzie ich o wiele, wiele więcej. To historie z pogranicza jawy i snu, które odkrywa się intuicyjnie, to opowieści, w których splatają się subtelnie świat realny z tym ulotnym i magicznym, o którego istnieniu nigdy nie będziemy w pełni przekonani. 

Gdybym miała wybrać ze zbioru te opowieści, które przypadły mi najbardziej do gustu to z pewnością byłyby wśród nich: „Morze Czerwone“ (prawdziwa i tym bardziej bolesna opowieść o tym, jak potrafimy w zaślepieniu zniweczyć nawet cud…), „Kogut“ (o tym, że to ważne, by w życiu mieć cel, ale też, że często sami sobie ów cel, sens życia odbieramy, a przecież mogło być inaczej…), „Arlekin“, „Wieżowiec Chryslera“ (o tym, że należy uważać, czego się sobie życzy, bo może się spełnić…), „Ślub“(o tym, że czasem warto zaryzykować, by odnaleźć szczęście), „Niewysłany list“ i „Grand Hotel“ (o tym, czego nie dostrzegamy) i (przejmujące) „Granitowe serce“. 

Jedne historię Was zasmucą, inne sprawią, ze wzbierze w Was siła, niektóre Was zawiodą, bo będą tak różne od Waszych wyobrażeń na temat treści, jaką niesie ze sobą obraz, że bunt Waszej wyobraźni będzie ogromny. Ale każdorazowo, będziecie czuć. Każdą grafikę i każde słowo. 

Rafał Olbiński do swoich grafik dopisał słowa. Co wcale nie znaczy, że to właśnie tę opowieść dana grafika kryje w sobie, że tak i tylko tak powinniśmy ją rozumieć. Przecież bywa, że obraz wart jest tysiąca słów i zdaję się, że grafiki Rafała Olbińskiego mają w sobie tę właśnie magię treści. „Baśnie o miłości i innych dziwnych przypadkach“ to książka, czy może raczej niezwykły album, wydany przepięknie, dzięki któremu przeżyjecie niezwykłą przygodę. 

A samo wydanie… cóż, jestem po prostu oczarowana. Papier, który pod palcami swoją gęstością i fakturą budzi respekt, okładka, nie mam tu na myśli jedynie przepięknej grafiki Olbińskiego, ale też materiały z jakich została wykonana, wprawia w podziw. To czysta inspiracja! 

I na koniec niespodzianka… Już w najbliższą sobotę (10.01.2015 r.) o godz. 17:00 w Foyer Sceny Dużej Teatru im. Stefana Jaracza odbędzie się spotkanie z Rafałem Olbińskim na temat tej właśnie książki i tak się składa, że będę miała przyjemność je poprowadzić. Zamierzam wykorzystać tę okazję jak najpełniej się da. I Was serdecznie zapraszam! Jeśli jednak do Olsztyna Wam za daleko, a macie jakieś pytania do artysty, piszcie w komentarzach, chętnie mu je zadam w Waszym imieniu i postaram się przekazać Wam później odpowiedzi.



Fotorelacja ze spotkania z Rafałem Olbińskim na profilu Facebook/Pełen Zlew

Książkę w promocyjnej cenie (30% taniej) możecie kupić na stronie Wydawnictwa Muza, o TU!


10 komentarzy:

  1. Im więcej Twoich recenzji czytam, tym więcej chcę mieć w domu nowych książek :)
    Ta jest magiczna i wciągająca :)Ach... cena jest obłędna jak na mój dół finansowy w styczniu, ale w lutym mam urodziny, muszę linka wysłać do męża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jeśli tylko będziesz miała szansę, to miej ją u siebie :) No wiem, cena nie jest najniższa... Prawda... Ja z racji prowadzenia spotkania nie mogłam jej nie mieć, więc udało się :P Ale na szczęście są różne obniżki, promocje, listy do mężów ;) Będę trzymała kciuki za powodzenie akcji ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię czytać Twoje recenzje, są nietuzinkowe, lekkie i bardzo przyjemnie się je czyta. Aż chce sie wyruszyć w tą literacką podróż do baśniowych krain :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo się cieszę z tych słów :) Liczę, że jeśli wyruszysz, to podróż Cię uszczęśliwi co najmniej tak, jak mnie, a może i bardziej. I jestem już podekscytowana spotkaniem z autorem tej książki! :D

      Usuń
  3. Ty jesteś oczarowana wydaniem, ja jeszcze nie miałam przyjemności, więc na razie jestem OCZAROWANA Twoją recenzją!! :) Cóż to za twór! Połączenie tekstu i obrazu... Piękne, piękne.

    Kubek już chwaliłam, kota może też. Co tam, pochwalę dwukrotnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Cieszę się przeogromnie, tak, że lekko się unoszę nad ziemią :) A moja kocinka... no takie to cudne stworzenie, że się na nią napatrzeć nie mogę! Nawet nie wiesz, jak to zaburza mi pracę... potrafię zapomnieć po co weszłam do pokoju, kiedy ona tak zasypia nierealnie :) A kubek uwielbiam!

      Usuń
  4. Oj, chętnie bym przeczytała. Przy takiej lekturze wieczorem pewnie odpłynęłabym w dal i nie wiem kiedy wróciła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawa książka, taka do rozmyślania. Ale też taka książka do posiadania, bo za każdym razem właśnie dzięki krótkiej formie, kiedy tak się zagląda, widzi się coś nowego. Bardzo ciekawe :) No i graficznie, piękna :)

      Usuń
  5. Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 5000 blogów z 22 kategorii.
    Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, chętnie skorzystam z zaproszenia :) Bardzo fajny pomysł!

      Usuń