Biblioteka? Lubię to! #wspierajkulture

Jeśli miałabym podać prostą definicję biblioteki, brzmiała by ona tak: jest to instytucja, która gromadzi, przechowuje i udostępnia wyobraźnię w miękkich lub twardych okładkach. W innym znaczeniu jest to też nazwa samego budynku, pomieszczenia lub mebla zawierającego zbiory marzeń, myśli i słów.



Gdybym tę definicje miała rozwinąć, dodałabym jeszcze, że jest to też narzędzie służące do osiągania celów, realizowania planów i kształtowania swojej przyszłości oraz do realizacji wielu innych ważnych zamierzeń, których jest tak wiele, że nie sposób wszystkich wymienić.

Bo biblioteka jest tym, dokładnie tym, czego w danej chwili potrzebujemy. Może być azylem, może być nadzieją, może być inspiracją, może być miejscem spotkań, może być skarbnicą wiedzy, motywacji, może być bogactwem przyjemności. To dość oczywiste dla tych, którzy kochają książki. My wiemy, że tam wszyscy jesteśmy równi i ważni, a jednocześnie każdy z nas jest wyjątkowy.

Ale są jeszcze ci, którzy tej miłości w sobie nie odkryli. Są ci, którzy nie mają swojego miejsca, (nie żebyśmy my wszyscy, książki kochający mieli zawsze… przecież wiemy, że różnie bywa, nie zrozumcie mnie źle)… Są i ci, którzy wplątują się w kłopoty, którzy snują się po ulicach bez celu, bo nie mają dokąd pójść z natłokiem swoich myśli. Często za każdym takim Kimś ciągnie się poruszająca historia, długi łańcuch przyczyn i skutków, którego prawie nikt nie dostrzega na pierwszy rzut oka, gdy patrzy na chłopaka z furią kopiącego w wiatę przystanku, dziewczynę, która już trzeci wieczór w tym samym pubie upija się do nieprzytomności na koszt przygodnych znajomych, których rano nawet nie będzie pamiętała. Albo odwrotnie… Przecież nigdy nie wiadomo…

Czasem nawet wcale nie chcemy widzieć owego łańcucha przyczyn i skutków. W zasadzie nie ma w tym nic dziwnego, to przecież nie jest ani łatwe ani przyjemne.

I to właśnie dla nich, moim zdaniem, biblioteki i ci, którzy w nich pracują są bardziej. Bo poza oczywistą funkcją udostępniania zbiorów, poza tym, że organizuje się spotkania autorskie, zajęcia dla dzieci i tym podobne, to wielu bibliotekarzy każdego dnia z całych sił pracuje właśnie dla tych, którzy bibliotek i książek nie kochają. Wiem to, bo od ponad półtora roku każdego dnia uczestniczę w życiu szesnastu olsztyńskich bibliotek, bo każdego dnia zaczynamy dzień pracy z myślą, jak dotrzeć do tych, którzy nie wiedzą, że biblioteka może być dla nich azylem, może dać im szansę na lepszą przyszłość.

W „Szumie“ Magdaleny Tulli wyczytałam: Odkryłam, co robić, żeby nie mieć poprawek. Trzeba się było nauczyć. Proste, prawda? Tylko że czasem najprostsze sprawy, najtrudniej dostrzec i zrozumieć.

Dlatego biblioteka to coś więcej niż rzeczownik, coś więcej niż budynek, coś więcej nawet niż moje pełne miłości o niej myślenie skażone bezkrytycznym uwielbieniem mola książkowego.

Biblioteka to szansa dla wielu ludzi, którzy być może bez niej (choćby w sąsiedztwie, choćby jedynie w swojej świadomości nie popartej fizycznym z nią kontaktem), nie mieliby nawet tej ważnej myśli, która prędzej czy później, gdy zajdzie taka potrzeba przyjdzie i jakiś głos wewnętrzny szepnie... wejdź, może tam znajdziesz odpowiedź, może tam ktoś doceni, że robisz świetne graffiti, że kręci cię hip-hop, że nie wiesz jeszcze gdzie szukać, ale chcesz spróbować, że po prostu jesteś. Wejdź, może znajdziesz książkę, która odmieni twoje życie. Wejdź, może poczujesz się chciany. Po prostu wejdź. To nic nie kosztuje. Przynajmniej spróbuj.  

Oczywiście, generalizuje. Oczywiście, wielu, niezależnie od stopnia miłości do książek, nawet w beznadziejnej sytuacji znajdzie rozwiązanie. Oczywiście, nikogo nie da rady zmusić, by pokochał czytanie, czy choćby uznał, że bywają przydatne. Oczywiście. Ale jeśli jest choć cień szansy, że dla kogoś, kto mógłby kopać we wspomnianą wiatę przystanku czy upijać się w rzeczonym pubie, biblioteka okaże się alternatywą, to już ta nadzieja sprawia, że będę jej biblioteczny gmach i ludzi w niej pracujących wielbić póki sił mi starczy.

Bo znam wielu pracujących w bibliotekach, i wiem, że łączy ich ta myśl, z którą każdego rana przychodzą do pracy… I to nie jest, kochani, myśl o nas. Owszem, obdarzą nas uśmiechem, pomogą, wskażą, wyjaśnią. Ale im wszystkim najbardziej zależy na tych, którzy jeszcze nie przekroczyli gościnnego progu ich bibliotek. Zależy im na tych, którzy być może jeszcze nie wiedzą, że jest takie miejsce, w którym mogą realizować swoje marzenia i gdzie jest ktoś, kto chętnie im w tym pomoże z całych sił.


Dlatego, choć to z pozoru tylko zdjęcie i tylko kartka, to z przyjemnością włączam się do akcji Biblioteka? Lubię to! #wspierajkulture bo czasem coś, co wydaje się drobnostką, może dać początek czemuś wielkiemu. A jeśli dzięki tej akcji choć jedna osoba zwróci uwagę na zdjęcie, przeczyta napis i pomyśli, że może i ona poszłaby do biblioteki, to kto wie, czy ta pierwsza wizyta nie przerodzi się w miłość do wiedzy i nie da początku historii na przykład odkrywcy leku na jakąś chorobę? 

A jakie jest Wasze zdanie na temat bibliotek i ich znaczenia?

21 komentarzy:

  1. Uwielbiam biblioteki w których można przechadzać się pomiędzy książkami, zatrzymać się i wziąć interesujący tytuł do ręki i go przejrzeć. Obecnie w wielu bibliotekach można tylko zamawiać książkę przez internet. To mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, co piszesz odnośnie tego zamawiania. Ja się jeszcze (na szczęście) z tym nie spotkałam, ale grzmi groźnie... A z jakiego miasta jesteś? Nie dziwię się, że Cię odstrasza!

      Usuń
  2. Odkąd mam swoją własną bibliotekę w domu, nie odwiedzam tego wspaniałego miejsca. Jednak przez kilkanaście lat biblioteka była miejscem, do którego chadzałam regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ja też raczej nie wypożyczam stamtąd książek. A przynajmniej rzadko. Ale kto wie, czy nie wróci czas, kiedy nie będzie mi tak łatwo dotrzeć do wymarzonej książki, jak teraz. Teraz biblioteka jest dla mnie przestrzenią działania, a nie wypożyczalnią :) Cieszę się, że filie miejskiej biblioteki są tak blisko :)

      Usuń
  3. Kocham biblioteki! Chodzę do nie jednej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 :) Podzielam tę miłość! Zdecydowanie!

      Usuń
  4. Piękne i prawdziwe, Ula! Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo :) zwłaszcza, że właśnie między innymi o Tobie pisałam w tym fragmencie o fantastycznych bibliotekarzach, którzy zmieniają świat małymi kroczkami każdego dnia :)

      Usuń
    2. Ojej, chyba się zarumieniłam. :) Dzięki! :)

      Usuń
  5. Oj biblioteki... bibliotekareczki... bibliotekarze... Tak naprawdę to oni rządzą światem. Tylko udają takich zaczynanych w okularkach. Już ja coś o tym wiem. Znam taką jedną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz? A kogo? Nie przypominam sobie... :P

      Usuń
  6. Uwielbiam chwile spędzone w bibliotece, to chodzenie między półkami i szukanie czegoś ciekawego. Najbardziej dziwi mnie, że jestem tam zupełnie sama, oprócz mnie nikogo (taka mała osiedlowa biblioteka, ale z każdą wizytą przekonuję ile tam jest ciekawych książek). Biblioteki są lepsze od księgarni, ale ich potencjał wciąż nie jest w pełni wykorzystany przez społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że też mnie często zastanawiało, jak mało osób spotykam, kiedy odwiedzałam bibliotekę na przykład w rodzinnym mieście. W Olsztynie jest inaczej. Tu zwykle natrafiam na kilka osób, które już się kręcą między regałami, chociaż nie zawsze... I zgadzam się, że potencjał bibliotek jest ogromny i wciąż wiele mają do zaoferowania!

      Usuń
  7. Biblioteka Jagiellońska to koszmar, wszystko jest obostrzone, trzeba godzinę wcześniej zamawiać przez internet, stać w przedługich kolejkach, a jak do czytelni, do zostawić wszystkie rzeczy w szafce, dobytek potrzebny przerzucić do koszyczka, dwa kluczyki dostać, trzy razy pokazać legitymacje, co roku zapłacić... Wszystkie inne biblioteki uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam w Bibliotece Jagiellońskiej, więc trudno mi się do tego odnieść, ale jeśli jest tak, jak piszesz, to rzeczywiście koszmar. Chyba bym z niej nie korzystała...

      Usuń
  8. A jakie może być moje zdanie o bibliotekach, jako bibliotekarki? Popieram to, co napisałaś i bardzo się z tym zgadzam;)
    Zgadzam się też z powyższym komentarzem - BJ nie jest wcale taka dobra. Chociaż jej dyrektor jest przemiłym człowiekiem, zafascynowanym książkami i ich historią;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bo bibliotekarki są super! I biblioteki też! Pewnie, czasem zdarzają się wyjątki - jak wszędzie. A w jakim mieście jesteś bibliotekarką? A w jakiej bibliotece? Miejskiej, szkolnej, wojewódzkiej?

      Usuń
    2. Lesko, biblioteka miejska, dział opracowania i gromadzenia zbiorów;)

      Usuń
  9. Kiedyś ganiałam do biblioteki bardzo często, bo to były akurat czasy, kiedy książek nie kupowałam wcale. Teraz często coś kupuję, dostaję w prezencie czy od wydawnictw i siłą rzeczy do biblioteki nie ganiam tak często jak chciałam, choć staram się raz w miesiącu przytargać jedną książkę. W tym nawet dwie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam - odkąd zaczęłam gromadzić swoją biblioteczkę, zdecydowanie mniej wypożyczam :) Ale wciąż, bardzo często w bibliotekach bywam i uczestniczę aktywnie w ich życiu :) A jakie książki przytargałaś?

      Usuń
  10. W Twoich slowach jest sila i znajomosc tej "twarzy" biblioteki.Bardzo to krzepiace i dobrze by bylo, gdyby jak najwiecej osob potrafilo docenic lub odkryc skarb jakim sa biblioteki i osoby w nich pracujace. I chyba masz racje, jeszcze nadejda takie czasy kiedy ksiazka stanie sie towarem deficytowym lub luksusowym... Biblioteki musza przetrwac.

    OdpowiedzUsuń