Na brzegu Jarynia. Powieść demonologiczna, Aleksander Kondratiew

Gdyby zbierał odmiany jadowitych gadów, nie czułby się tak zagrożony. Ściąga na siebie, mówił, >>ich<< uwagę, złowrogą i mściwą. >>Oni<<, mówił, nie lubią, gdy się wymienia ich imiona. Zazwyczaj używano imion zastępczych, lecz i to niewiele pomagało. […] >>Oni<< już się odgrażali, że spalą […] to wszystko razem z domem i ze mną“... czytamy we wstępie autorstwa Halyny Dubyk do „Na brzegu Jarynia“ Aleksandra Kondratiewa. Tak pisał o autorze wspomnianej powieści demonologicznej Lew Gomolicki. I nie, to nie był fragment fabuły. Skąd o tym wiem?


A stąd, że Halyna Dubyk, tłumaczka pierwszego przełożonego na język polski dzieła Kondratiewa opatrzyła tekst świetnym wstępem! A do tego dodała rozbudowane przypisy i powieść obdarzyła interesującym aneksem – Kartoteką demonów – która skonstruowana została przez nią tak, by czytelnik miał możliwość zapoznania się z nie tylko z charakterystyką poszczególnych bohaterów nadprzyrodzonych powieści, ale też by mógł odkryć ich miejsce w oryginalnym, jaryńskim sztafażu i zaobserwować proces zmian mitów i wierzeń u Kondratiewa. Innymi słowy, dała nam możliwość zapoznania się nie tylko z opowieścią, ale też kontekstem całego dzieła.

Zajrzyjcie więc ze mną do świata jaryńskich nieżyjątek… nim jednak tam wejdziemy, pamiętajcie, że jesteśmy na progu dzieła stworzonego w pierwszej połowie XX wieku…

Drodzy Czytelnicy, oto więc majcie okazję sięgnąć po książkę, która jak wspomniałam światło dnia (choć może w tym przypadku słaby, od słońca odbity, księżycowy blask nocy) ujrzała w 1930 roku i być może przy współczesnym stanie wiedzy i znieczulenia ogólnego, nie wyda się aż tak emocjonująca, nie obfituje w nagłe zwroty akcji, ale strzeżcie się, by za szybko nie ulec pokusie zlekceważenia tego tekstu.  

To, co wyróżnia literacki demoniczny świat Kondratiewa to z pewnością płeć i podejście do niej. Tak dziewczyny, powinno Was to zainteresować! Osobowości kolejnych bohaterów są skrojone jakby na miarę i obdarzone ludzkimi przywarami. Aż zapomina się, że opowieść tyczy się Wodnika – pana Jarynia, rusałek, leszego, leszowej, biesiątek i przeróżnych innych demonicznych stworzeń. 

Świat ludzki przeplata się ze światem nadprzyrodzonym tak subtelnie, że wręcz naturalnie. Wśród wioskowych mieszkańców żyją wiedźmy, w wodzie rządzą wodniki, w lasach leszowie, stare bóstwa sprowadzone do ról drugorzędnych ledwie wspominają dawną świetność… A właśnie, bo kolejnym ciekawym elementem powieści jest właśnie to następowanie po sobie bóstw… Jedni przychodzą, inni odchodzą. A we mnie, czytającej, pozostaje przeczucie bliskiego kresu.

Ale, dla równowagi, pojawia się i humor, który dopełniał opowieści. Nie sposób nie uśmiechnąć się, a nawet w głos roześmiać, czytając niektóre fragmenty. I oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na jeszcze jeden aspekt historii. Już delikatnie wspomniałam o nim na początku. A chodzi o ową świadomość płci i idąc dalej tym tropem, o pozycję kobiety. Pozwólcie, że nie będę zagłębiała się w szczegóły, bo jedyni ci, którzy sięgną po tę książkę będą umieli się odnieść do tej mojej nie zapisanej myśli, więc jeśli będziecie już po lekturze „Na brzegu Jarynia“, dajcie mi proszę znać, co sądzicie na temat kobiecej siły (nie tylko nadprzyrodzonej)? Będę wdzięczna!  

Rosyjsko-ukraińska wieś na terenie Rzeczpospolitej Polskiej nad brzegiem Jarynia oczaruje Was, o ile oczarować się jej pozwolicie. Bo „Na brzegu Jarynia“ to z pewnością powieść, która wymaga specjalnego czytelnika i specjalnego czasu. Jest ciekawa pod względem poznawczym, stanowi świetny materiał na temat wierzeń i może stać się źródłem inspiracji do niejednej historii. Jako opowieść, w oderwaniu od kontekstu literacko-historycznego, to ciekawa, acz nietrzymająca nazbyt w napięciu fabuła o Wodniku z Jarynia, biednej topielicy Horpynie, jej niewiernym kochanku, o rusałkach, o leszym, leszowej, o Brodawce, Zielonym Koźle i niedźwiedziu, o wioskowych wiedźmach, o wielu innych żyjątkach i nieżyjątkach wodnych, leśnych, bagiennych, ale też o związkach i rozwiązkach, tak erotycznych jak rodzinnych i… nieco przewrotnie, to opowieść o życiu po prostu. 

I mogę Was zapewnić, że z tej książki dowiecie się wiele, oj wiele! O tym, jak doić cudze krowy nie wychodząc z własnej stodoły, jakich ziół nazbierać trzeba i kiedy, by złe nie ruszyło, ale że ani krąg zakreślony ani ostrze noża tak nielubianego przez wszelkie nocne nieżyjatka, ani nawet tuzin zaklęć nie uchronią przed niedźwiedziem. A, i dowiecie się, jak w kościele poznać, która wiedźma, a nawet jaka wiedźma! Bo wiedźma wiedźmie nie równa. Jedna tylko z mleka obcych krów korzysta, a inna dzieci niewinne krzywdzi, krew wypija. Widać wszystko, jak na dłoni. Tylko trzeba wiedzieć, jak patrzeć.   

A i pamiętajcie… już niedługo 21 listopada… Dzień Świętego Michała, kiedy to kończy się wiejski weselny okres i przychodzi czas na obłaskawienie dworowego – młodszego brata domownika – a dobrze przecież zaskarbić sobie jego względy, bo względy opiekuna podwórza bywają przydatne…

Aha, jeszcze jedno… jeśli kiedyś zobaczycie (najpewniej 24 września na Święto Podwyższenia Krzyża Świętego obchodzone na Rusi), ogromne stado żmij kierujące się w stronę lasu, a jedna żmija, ta na przedzie, na głowie mieć będzie złotą koronę, to koniecznie (jeśli będziecie mieli tyle szczęścia, by mieć je ze sobą) połóżcie na ziemię czyste, białe płótno. Przed stadem żmij, oczywiście. Wtedy żmijowy król będzie musiał na owej płachcie złożyć swoją koronę, a ten, przed którym spocznie, stanie się wszechwiedzącym znachorem. A teraz już życzę Wam dobrej nocy, Kochani…

PS A gdybyście byli zainteresowani i książką i tą tematyką, to w najbliższą sobotę o 16:00 w olsztyńskim Domu Mendelsohna odbędzie się spotkanie z Halyną Dubyk. Ja się wybieram! A jeśli i Wy macie ochotę, to więcej informacji znajdziecie TU. Dla tych z Warszawy i okolic też mam dobrą wiadomość. Również tam planowane jest spotkanie z tłumaczką.


Na brzegu Jarynia. Powieść demonologiczna, Aleksander Kondratiew, przeł. Halyna Dubyk, Wydawnictwo Borussia, Olsztyn 2014, s. 228, ISBN 978-83-89233-78-3


PS (2) Spotkanie w Warszawie ma się odbyć 8 grudnia o 18:00 w Ukraińskim Świecie (ul. Nowy Świat 63), a o demonologii wołyńskiej oraz książce "Na brzegu Jarynia" rozmawiać będą Halyna Dubyk oraz prof. dr hab. Piotr Mitzner. Wstęp wolny, oczywiście ;)



24 komentarze:

  1. Wow, wow! Jaka długa! Nie czytam, bo własnie też kończę Jaryń :) Ale jeszcze tu wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę długa, prawda :P Zawsze z drżeniem naklikam "publikuj", że nikt do końca nie doczyta :P To kończ Jaryń i myśl o pytaniach do wywiadu ;) W sobotę ruszamy na podbój jaryńskiego świata biesiątek :P

      Usuń
    2. Ta jest! Zgarniam moje bagienko i kończę! Zostało mi trzydzieści stron :)

      Usuń
    3. Czyli szykuje się recenzja na dniach :P Dobrze, dobrze :) Będę w takim razie czatowała!

      Usuń
    4. Przeczytałam! Nasze recenzje są takie różne :) I bardzo fajowo napisałaś! :) Nie czuje się, że taka długa, jak się czyta. No i ta rola kobiet... <3

      Usuń
  2. Świetna recenzja, wciągająca. Jestem pełna chęci, żeby sięgnąć po tą książkę :) A spotkanie z tłumaczką w Warszawie to kiedy ma być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spotkanie ma być 8 grudnia :) Jak wrócę do domu, to podam wszystkie dane, bo nie pamiętam :P

      Usuń
    2. Spotkanie ma się odbyć 8 grudnia o 18:00 w Ukraińskim Świecie (ul. Nowy Świat 63), a o demonologii wołyńskiej oraz książce "Na brzegu Jarynia" rozmawiać będą Halyna Dubyk oraz prof. dr hab. Piotr Mitzner :) Wstęp wolny, oczywiście ;)

      Usuń
  3. Takiej książki jeszcze nie czytałam... zainteresowałaś mnie ;)
    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w takim razie, że udało mi się wzbudzić zainteresowanie :) Bardzo lubię takie tematy, nawet pisałam pracę magisterską na temat wierzeń i podań na Warmii i Mazurach :)

      Usuń
    2. Kusisz tak bardzo, że ciągle tylko myślę o tej książce :) i jeszcze mam taką prośbę malutką, czy gdybyśznalazła chwilkę czasu i odrobinkę ochoty to mogłabyś się podzielić literaturą i źródłami wiedzy do magisterki, proszę :) Mazury kocham miłością ogromną i wszelkie informacje o wierzeniach, historii, społczneściach tego regionu bardzo mnie ciekawią i wciąż poszukuję nowej wiedzy, zarówno w wydaniu naukowym jak i beletrystcznym :)
      I jeszcze... czy ja mówiłam już, że u Ciebie i Wiktorii jest magicznie? :)

      Usuń
    3. Koniecznie sięgnij po tę książkę : i po "Starą Słaboniową i spiekładuchy" i jeszcze kilka mam takich, które w tym temacie mnie zaczarowały :) Pewnie, że się podzielę listą :) Postaram się niedługo :) A jak mi podeślesz swój adres korespondencyjny na pelenzlew@gmail.com to wyślę Ci niespodziankę, co prawda o Warmii, ale i tak chyba Ci się spodoba ;)

      Dziękuję za to "magicznie" :) Cieszę się, że Ci się podoba u nas :* <3 A wiesz, że to Wiktoria mnie zmotywowała, żeby znów zacząć blogować, bo przez długi czas nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca w blogosferze i dzięki niej tu w ogóle jestem :)

      Usuń
    4. Już już zamówiłam, więc będę czytać kiedy przyjedzie :) Swoją drogą mam tak, że jak trafiam na taką czarodziejską lekturę, to boję się ją czytać, bo jak ją przeczytam to potem nie znajdę takiej fantastycznej... i tak ciągle odkładam i odkładam ;) Ciekawa jestem jakie inne książki Cię oczarowały :)
      Bo u Was jest naprawdę magicznie i uwielbiam Was czytać (od dłuższego czasu), a poza tym nadrobiłam wszystkie wpisy i się wciąż zachwycam Waszym ciepłem, magią i niezwykłością :)

      Usuń
  4. Widzę, że to taka wielowymiarowa książka. O ziołach chętnie bym poczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warta uwagi :) i o ziołach tez trochę jest ;) Mnie się bardzo podobała, szczególnie właśnie ze względu na wstęp i kartotekę demonów.

      Usuń
  5. oczaruje Was, o ile oczarować się jej pozwolicie - I tu mnie masz - będę polować na nią! Czuję, że się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, koniecznie sięgnij! Bardzo ciekawe doświadczenie literackie :)

      Usuń
  6. tjaaa, myślisz,że jak zobaczę te żmije, to z płótnem będę lecieć? Tjaaaa, w przeciwnym kierunku i to kurcgalopkiem, a płótno będzie sobie powiewać jak pelerynka i tyle mnie król żmij zobaczy. br....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooj, już nie ściemniaj, żeś taka strachliwa :P Jakoś się mi wierzyć nie chce :) :P

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba w co najmniej równym stopniu :) A niedługo na blogu będzie wywiad z tłumaczką "Na brzegu Jarynia", to może jeszcze bardziej Cię zachęci ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. I prawidłowo! Dokładnie! Będziesz zachwycona tą książką, na tyle na ile Cię znam, Wawrzynku i Twoje upodobania lekturowe :)

      Usuń