w podróży: Festiwal Literatury Kobiecej Pióro i Pazur, Siedlce 2014

Wszystko zaczęło się od Wirtualnej Wystawy Pisarek i Pisarzy, którą postanowiłam zrobić w związku z planowanym na październik Festiwalem do czytania... wybrałam więc pisarki i pisarzy i wysłałam swoją prośbę połączoną z informacją, o festiwalu. Mariola Zaczyńska odezwała się niemal natychmiast. Przesympatyczna, pełna energii (której, swoją drogą, może pozazdrościć niejeden króliczek na bateriach Duracell) i radosna. Zdecydowanie, to ktoś, kto jest w stanie zmienić świat - pomyślałam. A to dopiero początek. Nie tylko chętnie przystała na pomysł, ale zaproponowała mi udział w Festiwalu w Siedlcach. 


Może to zabrzmi dość niewiarygodnie, ale poza naszym olsztyńskim festiwalem oraz Targami Książki w Krakowie i Warszawie, no i oczywiście spotkaniami autorskimi, nie miałam za wiele pojęcia o tym jak to jest, kiedy uczestniczy się w takim przedsięwzięciu. I teraz, kiedy już po tych moich, a właściwie naszych, bo przecież nie mogło zabraknąć Damiana, weekendowych, festiwalowych, siedlecko-warszawskich przygodach jestem znów w naszym mieszkanku w Olsztynie, mam wrażenie, że to był sen.


Nie mogliśmy być na wszystkich festiwalowych wydarzeniach, ale na tych, na których byliśmy bawiliśmy się świetnie. I teraz uwaga, nastąpi litania tego, na czym nie byliśmy, a żal nam ogromnie... nie byliśmy na żadnym ze spotkań w bibliotekach w piątek między 17 a 18:00. Nie byliśmy w sobotę na spotkaniu z blogerami, ani nie braliśmy udziału w grze miejskiej, nie uczestniczyliśmy w spotkaniu Kobiet Wielkiego Kalibru, czyli Gają Grzegorzewską i Joanną Jodełką i nie biliśmy rekordu wspólnego czytania. I nie mieliśmy okazji posłuchać, co też ma do powiedzenia Jakub Winiarski na temat magicznych formuł bestsellerów. Żal nam ogromnie, ale... czas na to, w czym braliśmy udział! 

A zdążyliśmy na spotkanie z Marią Ulatowską (wśród przyjaciół nazywaną Rysią, jak zdążyłam zauważyć) oraz Jackiem Skowrońskim, którzy opowiadali jak im się pisało w duecie podczas pracy nad powieścią "Autorka" (Prószyński i S-ka). I udało się nam być na spotkaniu jurorek, pisarek i czytelniczek (w zasadzie pisarze i czytelnicy też byli), podczas którego nie tylko podsumowaliśmy tegoroczną edycję festiwalu, ale też wywiązała się ciekawa dyskusja na temat popularnej literatury kobiecej (jej dokładny zapis znajdziecie na portalu granice.pl, ooo TU). 


A po podsumowaniach i dyskusjach, Mariola wygoniła członkinie szanownego Jury, a pisarki zostały wywołane do literackiego ping-ponga! Tak, kochani, pytania były zadawane szybko, a odpowiedzi nie raz zaskakiwały i wywoływały salwy śmiechu. Bo co też odpowie Lucyna Olejniczak zapytana o to, którego aktora wzięłaby ze sobą na bezludną wyspę, albo jakie zbrodnie chciałyby popełnić pisarki, czy też czego nigdy by nie zjadły. Pytań, wierzcie mi, było wiele, ale najbardziej zaskoczyło piszące panie pytanie o treści: jakie pytanie byś zadała prowadzącemu? 

A później trzeba było wrócić do rzeczywistości... Za długo by opowiadać o naszym weekendzie, więc pominę ten czas między wyjściem z pięknej siedleckiej biblioteki a zawitaniem w gościnne progi Hotelu Janusz, który dał schronienie festiwalowym gościom, pisarkom, jurorkom, blogerkom... Jeszcze przyjdzie czas, kiedy wrócę do tych teraz pomijanych momentów. Póki co jednak znów odwiedzamy Siedlce i bez przygód obyć się nie mogło... Oczywiście, baliśmy się, że będziemy na styk i oczywiście byliśmy dużo za wcześnie. I to był właśnie czas na przygodę. Spotkaliśmy w windzie hotelowej pewną panią - od razu było widać, że pisarka - no dobrze, miała plakietkę festiwalową z imieniem i nazwiskiem. Przesympatyczna pani weszła z nami w dialog, a dialog ów tyczył się miejsca spotkania, na które tak pędziliśmy... Naszym zdaniem spotkanie miało być w sali konferencyjnej. Zdaniem Pani Pisarki w Centrum. A że Pani wiarygodnie wyglądała, pewna siebie była i jeszcze ta plakietka... tośmy stwierdzili, że ma rację zapewne i poszliśmy z nią. Ale sala, do której doszliśmy nie wyglądała wcale jak sala spotkaniowa, a już na pewno nie było tam wydawców, z którymi to miała się właśnie toczyć rozmowa. Ale, ale... w tak zwanym międzyczasie gdzieś za kulisami sceny, bo tak! byliśmy na scenie i jak się okazało, trwała właśnie próba przed galą... - nasza Pani Pisarka zniknęła. Przyznaję, byliśmy nieco zdezorientowani, zwłaszcza, że sprawdziłam w Internecie, że spotkanie jednak ma być w sali konferencyjnej hotelu, z którego właśnie wyszliśmy... I już chcieliśmy udać się w owe miejsce, a tu Pani Pisarka jak była, tak nie ma. A przecież nie godzi się zostawić towarzysza wędrówki. A może Pani Pisarka za kulisami zasłabła, może coś jej się stało jeszcze innego, a my tu tak bez sensu stoimy i czekamy. Nie było rady! Dzielnie postanowiłam wziąć głębszy oddech i udać się w ciemności kulis... A tam... nasza Pani Pisarka, piękna, promienna i cała w skowronkach czekała na swoją kolej, by porozmawiać z dziennikarzem radiowym, który właśnie nagrywał rozmowy z nominowanymi do nagrody autorkami. Także owszem, spotkanie, na które Pani Pisarka zmierzała było tam właśnie, ale jak już się na pewno domyślacie, nasze w tamtej chwili zaczynało się gdzieś zupełnie indziej... 

Pobiegliśmy więc i zdążyliśmy w ostatniej chwili! I to się nazywa przygoda literacka, czyż nie?! 

Przysłuchiwaliśmy się dyskusji, robiliśmy zdjęcia i wciąż nie mogliśmy uwierzyć, że jesteśmy w Siedlcach na festiwalu literackim! Pierwszy raz!!! Po dyskusji, którą prowadził Sławek Krempa, redaktor granice.pl była chwila na złapanie oddechu i o 19:00 rozpoczynała się wielka gala. I muszę Wam powiedzieć, że poza kilkoma wpadkami prowadzącego, które i tak fenomenalnie wychwytywała i naprawiała prowadząca, gala była fantastycznie przygotowana! 


A po gali nadszedł czas na bankiet... I tu zaczyna się dopiero opowieść... ale może lepiej, jak nim się rozpocznie, zakończę ten wpis... 

Jesteście ciekawi, jak to wszystko wyglądało? Jeśli tak, zapraszam na profil Facebook/Pełen Zlew - tam znajdziecie subiektywną, ale w miarę pełną foto-relację (przynajmniej bardzo się starałam, by taka była.

I na koniec, moja mała radość za dziś, za wczoraj, za piątek a nawet za czwartek... po pierwsze, to czas spędzony z Damianem, po drugie to spotkanie z już znanymi mi Agnieszką Taterą z Książkowo, z Renatą Kosin, Hanną Cygler, Lucyną Olejniczak, ale też nowe znajome - Ela z Czytam, bo muszę, Kasia z Mojej Pasieki, Iza z Czytadełka. I Kasia Hordyniec z Notatek Coolturalnych, którą do tej pory znałam jedynie z FB, a tu proszę! Świat jest jednak mały. I fantastyczny! Bez dwóch zdań!




A oto nominowane i (zaznaczone pogrubieniem) książki, które wygrały w swojej kategorii. Czytaliście już którąś z nich? 

PIÓRO:
1. Grażyna Jeromin-Gałuszka, Magnolia (Prószyński i S-ka)
2. Katarzyna Kołczewska, Kto, jak nie ja? (Prószyński i S-ka)
3. Teresa Opoka, Żona psychopaty (Prószyński i S-ka)
4. Małgorzata Warda, Jak oddech (Prószyński i S-ka)

PAZUR:
1. Sasza Hady, Trup z Nottingham (Oficynka)
2. Irena Matuszkiewicz, Modliszka (Prószyński i S-ka)
3. Danuta Noszczyńska, Wszystkie życia Heleny P. (SOL)
4. Olga Rudnicka, Drugi przekręt Natalii (Prószyński i S-ka)

Nominacje do NAGRÓD CZYTELNICZEK '2014 
W kategorii PIÓRO:

"Na wysokim niebie" D. Awolusi
"Podróż do Miasta Świateł. Rose de Vallenrod" M. Gutowska-Adamczyk
"Kto jak nie ja" K. Kłoczewska
"...A życie się toczy" W. Maciejak
"Jezioro cierni" M. Zimniak

W kategorii PAZUR:

"Dziś jak kiedyś" I. Frączyk
"Modliszka" I. Matuszkiewicz
"Wszystkie życia Heleny P." D. Noszczyńska
"Łopatą do serca" M. Obuch
"Drugi przekręt Natalii" O. Rudnicka

Nominacje Polonii:

"Magnolia" Grażyny Jeromin-Gałuszko
"Modliszka" Ireny Matuszkiewicz
"... A życie się toczy" Wiesławy Maciejak
"Nalewka zapomnienia" Katarzyny Bulicz-Kasprzak
"Trup z Nottingham" Saszy Hady

A była też nagroda specjalna Fundacji Age of Reading... dla Lucyny Olejniczak za powieść "Opiekunka"! 

10 komentarzy:

  1. Chociaż tam być nie mogłam, to planuję (choćby nie wiem co!) przyjechać do Olsztyna na Festiwal Do Czytania :) podejrzewam, że będzie równie inspirujący :)

    P.S relacja intrygująca, ale czekam na więcej, zwłaszcza na rozwinięcie pominiętych wątków ;)

    Buziaki i ściski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiadomo, pominięte zawsze są ciekawe :P nie ma co się krygować, ale wiesz, o pewnych rzeczach wolę opowiadać niż pisać ;) No i oczywiście, festiwal w Olsztynie jest koniecznie na liście: trzeba być! :D

      Usuń
  2. A ja tak rozpaczałam, że mnie tam nie było - relacja mnie trochę to wynagrodziła :) Ha, a ja jeszcze usłyszę relację na żywca :P Dobrze mieć autorkę bloga w zasięgu ręki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo jak ty usłyszysz!!! Matuchno!!! Aż Ci brew do góry się uniesie :P ;) Tyle mam do opowiedzenia, że aż chyba i dzbanka herbaty nie wystarczy!!!! :)

      Usuń
  3. Wspaniała relacja, że aż serce ściska, że mnie tam nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam! To niesamowite przeżycie być na takiej imprezie :) Ale też serdecznie zapraszam na nasz olsztyński Festiwal do czytania, bo będzie masa atrakcji i zdecydowanie warto wpisać do kalendarza 17-19.10 :)

      Usuń
    2. Jak tylko uda mi się zwerbować kierowcę i w sumie towarzysza podróży, to jak znalazł :D

      Usuń
    3. Jak się uda, koniecznie daj znać! Bo ja, oczywiście, będę prawie na wszystkim :)

      Usuń
  4. Chyba jeszcze Ci tego nie mówiłam, ale masz pięknego bloga! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Bardzo się cieszę, że Ci przypadł do gustu :D bo to taki mój kawałeczek świata :)

      Usuń