#codzienność: Trzy radości (w zasadzie już sześć, chociaż w sumie...) - dzień 3 i 4


Aaaaa, ja wiem, tak, tu powinien być wpis. On tu w zasadzie powinien być już wczoraj, a teraz to powinien być kolejny już. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Pokornie się przyznaję. No może poza tym, że się świetnie bawię i po porostu nie umiem wybrać trzech radości (teraz już sześciu, ale wciąż, na dzień tylko trzech), bo chciałabym opisać wszystkie, ale jak próbuję, to już nie wiem, od czego nawet zacząć. A kiedy tak myślę nad tymi kilkoma radościami, co jest ich więcej niż trzy, to się okazuje, że mam ich jeszcze trochę i jak ja mam sobie poradzić z takim ogromem przy moim wewnętrznym chaosie artystycznym? No jak! Także, póki co, bunt! No dobra, żartowałam... prośba... poczekacie? Obiecuję, że się ogarnę i uzupełnię! 

7 komentarzy:

  1. Oczywiście, że poczekamy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan jest ambitny, bo już z 6 się zrobiło 9, ale jakoś ogarnę... siadam i piszę! Mam za dużo zdjęć - po co ja robię tyle zdjęć?! A później nie wiem, co wybrać...

      Usuń
    2. Ja dzisiaj od rana miałam pisać - Word pięknie otwarty, ale, cóż, nie chce ze mną współpracować tak jakby tego chciała :C Ja nie mam z tym problemu - mój aparat od trzech miesięcy jest w stanie agonalnym... :c

      PS.Dziękuję za wizytę u mnie, nie spodziewałam się :))

      Usuń
    3. Na pewno będę zaglądać, bardzo mi się spodobał Twój blog! W takim gąszczu blogowym często trudno się znaleźć, dlatego tak się zawsze cieszę, jak ktoś jednak zostawi komentarz, bo chociaż można się później odnaleźć. Przecież, jeśli ktoś czyta, co ja na pisałam, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że i mnie się spodoba to, co ten ktoś pisze :) A Twój blog to jeszcze wygląda! Wow, po prostu, że tak kolokwialnie powiem :)

      Usuń
  2. że? po co wplotłam to "że", och, wybacz, jest 3 :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahaha najlepszy komentarz jaki czytałam hahahaha :)

      Usuń