ciekawostka: Wspomnienie z Orzechowa

Nawet jeśli znacie mapę Warmii i Mazur doskonale, to do Orzechowa mogliście nie trafić. Skąd to podejrzenie? A bo było swego czasu tak, że pewnym ludziom bardzo zależało, by o tej wioseczce mało kto wiedział… Co więcej, tym właśnie ludziom bardzo zależało również, by ci, którzy wtedy tam mieszkali, w jakiś magiczny sposób zniknęli.


O tak, jest na Warmii wioska, do której nie prowadzą żadne drogi… A w wioseczce, murowany, piękny kościół skryty w gęstwinie lasów łańskich… Jakieś 2 km od Swaderek istnieje, mimo wszystko istnieje miejsce, które zadziwia spacerujących leśnymi gęstwinami, o ile już się tam zapuszczą. Bo kiedy wędrujecie cichymi polami, leśnymi, uroczystymi ścieżynkami i nagle – jak za sprawą czarów z dawna nie widzianych a potężnych, wyrasta pośród drzew i zarośli murowany kościół, to dech aż zapiera i oczy przeciera się ze zdumienia!

Kościół Jana Chrzciciela w Orzechowie, wiosce widmo, wiosce, w której prawie nikt nie mieszka to miejsce, o którym pamięta się długo. Tak jak teraz łańskie lasy tulą Orzechowo, tak kiedyś właśnie za sprawą działalności ośrodka rządowego w Łańsku, wioseczka opustoszała. Siłą zmuszano do wyprowadzki.

Ale Orzechowo swoje początki miało dawno, dawno temu. Pamięta jeszcze, jako osada młyńska, drugą połowę XVI wieku. Na przełomie XVIII i XIX wieku zaś podobno określano to miejsca jako królewską wieść chłopską. Wtedy też mieszkańców Orzechowo sobie liczyło około 85, dziś z tego co wiem, można by ich zliczyć na palcach rąk… Ale – kościół jest i góruje dumnie (ten akurat już od 1910 roku), a kto go raz zobaczy, ten z pewnością będzie chciał tam wrócić.

I msza też jest odprawiana w niedzielne południe. Choć czy wciąż tak jest, pewności nie mam, bo byłam tam jakiś rok temu, a jak wiecie i w chwilę zmienić się może wiele, a co dopiero przez rok!

W każdym razie, rok temu msza odprawiana była i mimo, że wioseczka ma nielicznych mieszkańców, to tłumek się spory zebrał. Bo ci, którzy dowiadują się o kościele, zwykle chcą go zobaczyć. I słusznie. Widok to niezwykły i żadne słowa nie oddadzą uczucia, jakie kiełkuje, kiedy się jego strzelistości pośród konarów drzew ogląda na własne oczy.

Moim zdaniem tajemnica też tkwi w tym, że do budowy kościoła użyto kamieni polnych i cegieł z gliny wypalanych w lesie, więc choć czerwienią aż krzyczy między bielą śniegu czy zielonością letnich drzew, to mimo wszystko jakiś taki swój, dopasowany, taki w sam raz, dumnie strzeże swojego Orzechowa. A obok kościoła, plebania, a za nią cmentarz wiejski z XIX wieku… warto więc czasem zboczyć z asfaltowych dróg i piaszczystą ścieżynką powędrować w głąb leśnych niezwykłości.

Fot. Izabela Treutle

Tekst napisany dla Gazety Turystycznej Warmii i Mazur, a przeczytacie go TU 

0 komentarzy:

Prześlij komentarz