ciekawostka: Opowieść o Combrowym Czwartku

Powiadano podobno, że w Tłusty Czwartek trzeba tyle razy w ciągu dnia zjeść - boczku, słoniny, kraszonej kaszy i innych tłustości - ile razy kot ogonem ruszy. A tak się składa, że mam dwa koty całkiem sprawne jeśli chodzi o ruchliwość ich ogonów… I co ja mam teraz zrobić? Ale koty kotami, a Tłusty Czwartek coraz bliżej, w zasadzie już puka do drzwi. Stwierdziłam więc, że poszukam czegoś, co mógłby Was w tym temacie zainteresować. W swoich poszukiwaniach trafiłam na pewną książkę, konkretnie na „Polskie obrzędy i zwyczaje” Barbary Ogrodowskiej. Tak też wyczytałam, że Tłusty Czwartek nazywany był kiedyś dniem zabaw kobiecych. W przeszłości nazywano go Combrowym Czwartkiem. Dlaczego Cambrowym? Podobno nazwa pochodzi od nazwiska żyjącego w XVII wieku krakowskiego wójta.


Opowieść o Combrowym Czwartku pochodzi co prawda z Krakowa, a nie Olsztyna, ale wydała mi się na tyle ciekawą, że chciałam ją Wam opowiem. Wracając więc do wójta Combra… nie darzył on sympatią przekupek krakowskich, a trzeba mu przyznać, że surowy był i zły.

Wiele im nieprzyjemności uczynił. Tak przynajmniej mówiono. Stąd też przekupki żarliwie odwzajemniały jego uczucia i tym radośniej przyjęły wieść o jego śmierci. A radość ich była tak wielka, że od tamtej pory w rocznicę jego śmierci nie tylko krakowskie karczmarki, ale też wyrobnice, służące oraz inne kobiety niskiego stanu urządzały sobie wielką zabawę, która stała się dorocznym zwyczajem miejskim. Zaradne to były kobiety, jak na przekupki przystało, i znalazły sposób na zbieranie funduszy, a za zebrane pieniądze wynajmowały muzyków i urozmaicały sobie czas zabawy dodatkowymi atrakcjami.  

Kobiety tego dnia – a przypadał on właśnie na Tłusty Czwartek – brały odwet za wszystkie krzywdy doznane od złego wójta. Odwet brały oczywiście na mężczyznach. A już zwłaszcza na tych nieżonatych, za to, że od małżeńskich obowiązków się wyłgali. Tak długo męczyły mężczyzn napotkanych na krakowskim rynku, zmuszały do ciągnięcia klocy drewna, zabierały okrycia i zmuszały do tańca, aż ci wykończeni wykupywali się brzęczącymi monetami.  

Teraz już większości z nas Tłusty Czwartek kojarzy się ze słodkimi pączkami, których tego dnia można zjeść wiele. Niech więc się Wam lukrem i słodkościami dzień wypełnia.

8 komentarzy:

  1. Podoba mi się ta idea Combrowego Czwartku :D szczególnie, że jakoś nie mam dziś zupełnie weny na pączka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam w zasadzie wenę na pączki bardzo rzadko - zwykle miewam wenę na chruściki! O tak, na chruściki to mam wenę codziennie :P Sprytne te krakowskie przekupki, nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się jakieś uchowają to jutro przyniosę chruściki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeej, nooo właśnie, a gdzie chruściki???

      Usuń
    2. buuu smuteczek :( może innym razem się uda...

      Usuń
  4. kolejne potwierdzenie podłości płci męskiej. i zaradności, i humoru płci żeńskiej ;-)

    OdpowiedzUsuń