ciekawostka: Jest pewien dom w Olsztynie


Dziś miało być o duszy. Tak sobie wymyśliłam, że jeśli przyjąć miejsca za ciało miasta, to my – mieszkańcy – nasze rozmowy, nasz ruch, rezultaty naszych działań, to jakby dusza miasta. Ale, jak zapowiedziałam wczoraj, tekst, który właśnie czytacie, będzie o czymś zupełnie innym... Co nie wyklucza, że do duszy jeszcze wrócimy...

Bo w chwili, gdy miałam już nawet napisane dwa akapity wpisu, zadzwonił telefon. I wtedy – nie pytajcie skąd to skojarzenie, sama nie mam pojęcia – przyszło mi na myśl, że przecież jest pewien dom w Olsztynie... dom, o którym tak bardzo dziś właśnie chcę napisać.

Bo nie wiem, czy wiecie, ale na skraju parku Jakubowego i Lasu Miejskiego stoi willa – podobno niektórzy (raczej ci bardziej obeznani w historii jej bądź miasta) mówią o niej Willa Wzorcowa lub Willa Leśna. To jest dom – eksponat. Tak, taki właśnie eksponat jak w galerii.

To dom stworzony specjalnie z okazji wystawy przemysłowej, która miała miejsce w Olsztynie w 1910 r. Namnożyło się wtedy niezwykłości w naszym mieście, a niektóre do dziś mijamy i nawet o tym nie wiemy. I ja też nie wiedziałabym o owym domu, gdyby nie pewne spotkanie kilka miesięcy temu, które miało ścisły związek ze Stowarzyszeniem Wzornictwa Przemysłowego Warmii i Mazur. I właśnie podczas tego spotkania usłyszałam o Willi Wzorcowej i o wystawie przemysłowej!

Niestety, nie jestem na tyle kompetentna w tej materii, by opowiadać Wam ze szczegółami historię wystawy i jej eksponatów. Ale pamiętam, że urzekła mnie wtedy opowieść dotycząca tego domu i pomyślałam, że chciałabym o tym komuś kiedyś powiedzieć. I dziś właśnie, gdy wróciła do mnie ta myśl, nie mogłam odmówić sobie, by nie dopisać Wam tych jeszcze kilku słów...

A wiem mniej więcej tyle... W budowę willi zaangażowały się aż 24 olsztyńskie firmy. I to przeróżne! Meblarskie i budowlane, oczywiście, i takie, które oferowały wyposażenie do wnętrz. Podobno w owym domu był nawet odkurzać elektryczny, co w tamtych czasach wywoływało nie lada emocje! Ów dom, to był eksponat kompleksowy. Stworzony od fundamentów po szczegół wystroju wnętrza!
Gdy wystawa dobiegła końca – a z tego, co wyczytałam, choć prestiżowa, to sukcesem finansowym się jednak nie okazała – miasto odkupiło ową willę za połowę kosztów jej budowy i zaadaptowało na mieszkania.

Pomyślcie, czy to nie jest niesamowite mieszkać w eksponacie wystawowym, w stworzenie którego zaangażowanych było tak wiele sił, tak wiele myśli, tak wiele osób wreszcie!? I tu proszę, jak na zawołanie owa dusza miasta powraca, bo przecież – jeśli rozumieć duszę miasta jako również rezultaty działań, o czym było na początku... to i tak willa jest cząstką olsztyńskiej duszy. Już ponad stuletnią cząstką, więc tym bardziej godną szacunku.

Ale... Pewnie zastanawiacie się, co stało się z resztą eksponatów wystawowych, bo przecież trochę ich jednak było... Otóż – zostały rozebrane bądź przestawione w nowe miejsca. Po tamtej wystawie zostało niewiele. Ja wiem jeszcze o pewnej ozdobnej fontannie, która dziś już nie jest czynna... A Wy? Wiecie coś więcej na ten temat?

0 komentarzy:

Prześlij komentarz