w podróży: Galeria Obora


O ile o książkach mówić wręcz uwielbiam, tak z pokorą muszę stwierdzić, że sztuka wizualna mnie onieśmiela. Nie mam w sobie na tyle pewności i wiedzy, by wypowiadać się na jej temat bez skrępowania, a jednak, mimo to, a może właśnie z tego powodu, pociąga mnie ten tajemniczy świat. Nie ma co oszukiwać, jeśli w ogóle przychodzi mi do głowy wypowiadać jakieś opinie na temat obrazu czy rzeźby, na temat instalacji, fotografii zwykle opieram się na prozaicznych kategoriach podoba/nie podoba doprawionych nieco poczuciem dopowiedzenia.

Poczucie dopowiedzenia, to taka chwila we mnie, kiedy oglądam coś, czego może nie rozumiem, a może, co rozumiem na swój sposób, ale wiem, gdzieś w głębi duszy, że ma sens, że istnieje po coś, że zawarta jest w tym myśl, która szepce do mnie. I wtedy pojawiają mi się w głowie historie. Zupełnie tak, jakby ktoś ukrył w tym, co w takiej chwili widzę, kilka otwartych okien, przez które można zobaczyć co kryje się za murami świata, którym jest na przykład obraz.



I właśnie dla tego poczucia dopowiedzenia odwiedzam galerie. Dla tej inspiracji, która gdzieś czeka przyczajona w barwie, fakturze. A właśnie, w fakturze… ale po kolei. Wczoraj odwiedziłam Galerię Obora w Głotowie pod Dobrym Miastem. Odwiedziłam w związku z wystawą Reaktywacja w samo południe.

Ten może przydługi wstęp miał na celu usprawiedliwić mnie, że zamiast opisywać obrazy i rzeźby, opowiem raczej o miejscu. Bo miejsce, jak się okazało, też może wywołać poczucie dopowiedzenia…

Galeria Obora mnie oczarowała, rozkochała i zachwyciła. To takie miejsce, gdzie nagle czas snuje się ospale, bo chyba właśnie tam wpada, żeby odpocząć. Jeśli wernisaże kojarzą Wam się z lampką wina, kobietami na obcasach i przydługimi mowami pochwalnymi na cześć wystawiających oraz pełnym powagi pomrukiem w stylu yyyhhhmmmm, to ta wystawa zupełnie Was zaskoczy. Bo tu, owszem jest wino, soki, kawa, herbata – bo jeśli przyjeżdżasz, to zabierasz ze sobą coś w podarunku, więc z każdym gościem na stole ukrytym w rogu obory pojawiały się nowe rzeczy. Ktoś przywiózł wino, ktoś czereśnie, ktoś ciastka, a ktoś kiełbasę. Bo przecież przed oborą jest ognisko. To nic, że czerwiec u schyłku, a na zegarze 12:00. Choć z ta 12:00 też bym nie przesadzała. Jedno przyjeżdżali, inni odjeżdżali, bo to bez znaczenia czy pojawisz się tam o 13:02 czy może o 16:15…

A jeśli masz nastrój, to może siedzieć lub leżeć, wpatrywać się w niebo czy sufit, możesz tarzać się po trawie, słuchać rechotu żab w pobliskim stawiku, możesz poczuć się, jakbyś całe życie tam właśnie istniał. Wśród obrazów, rzeźb, wśród zaskakujących na każdym kroku przejawów niezwykłości. Bo znajdziesz tu w każdym zakątku podwórza jakieś zaskoczenie, jakąś myśl ukrytą między liśćmi orzecha, na ścianie składziku na drewno. Wystarczy się rozejrzeć.


I nagle zadajesz sobie pytanie patrząc na dwa kamienie leżące blisko siebie – czy to jest instalacja jakiegoś artysty, czy może natura tak zarządziła ich położeniem, a może to właśnie w Twojej głowie w tej chwili tworzy się sztuka? Skoro widzisz coś, co może rozsnuwać kolejną opowieść?
I nim minie chwila, już nie boisz się dotknąć, zajrzeć za płótno, spojrzeć z innej perspektywy. Siadasz gdzie popadnie i rozmawiasz z nieznajomymi jakbyś ich znał od wieków. Jesteś w stanie odważyć się i dotknąć kamienia, z którego stworzono rzeźbę, powąchać płótno, na którym namalowano obraz.

Dla mnie tym właśnie stała się Galeria Obora po moim pierwszym, choć mam nadzieje, nie ostatnim z nią spotkaniu. Fakturą sztuki. Poczuciem dopowiedzenia i namacalności, gdzie nie powstrzymywał mnie sznur poważnych yyyhmmmm i sztywność lampki wina. Bo w Oborze i owszem, wino wernisażowe było, ale zamiast kieliszków, w plastikowych kubeczkach. I co w związku z tym? Czy stracił na tym choć jeden obraz? Czy bez akompaniamentu butów na obcasach nie wybrzmiały laudacje na cześć twórców?

A jeśli chcielibyście obejrzeć kilka zdjęć, które co prawda nie oddają ogromnego uroku tego miejsca w sposób zadowalający, ale jednak... to zapraszam na profil bloga na Facebook/Pełen zlew

I jeszcze tylko dane tego niezwykłego miejsca, a tak, na wszelki wypadek, gdyby ktoś z Was chciał je odwiedzić :) 
Galeria Obora
Głotowo 72, 11-040 Dobre Miasto
www.facebook.com/Galeria Obora 


0 komentarzy:

Prześlij komentarz