#mojemieszkanie: zuchwale o szczęściu


Moje mieszkanie nie chowa się po kątach przed nagłym błyskiem ani głośnym grzmotem. Raczej dumnie błyszczy oknami pełnymi kropli i wdycha (uwolnione po długim i pełnym napięcia oczekiwaniu) powietrze. Lubi szum deszczu.

Pewnie gdyby je zapytać, jaki zapach kocha najbardziej, miałoby problem z decyzją. Wahałoby się między świeżo skoszoną trawą podgrzaną pełnym słońcem i lekko zroszoną nagłym deszczem (i to byłby zapach dnia – jasny i ciepły), a nocnym powietrzem u schyłku burzy (i ten by zwiastował nocne przygody, o których moje mieszkanie zazwyczaj milczy, a jeśli już mówi, to zawsze szeptem).

Moje mieszkanie zna jeszcze kilka zapachów, które uwielbia bądź ceni, czasem szanuje. Ale te dwa sprawiają, że zapada się w zuchwałe rozmyślania o szczęściu.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz