#mojemieszkanie: wspólne noce, leniwe poranki


Kiedy po wspólnie spędzonej nocy jeszcze ciężkie są jego ściany moim snem, delikatnie dotykam u progu dnia tych najczulszych miejsc, by zbudziło się Moje Mieszkanie z uśmiechem.

Wciąż je obserwuje, bo nie odkryłam jeszcze wszystkich jego sekretów. Tak naprawdę wystarcza mi, że jest… że mogę się w nie wtulać, gdy potrzebuję schronienia… że radośnie otwiera swe drzwi na innych, kiedy marzę o towarzystwie.

Zdarza się zdecydowanie za rzadko byśmy – Moje Mieszkanie i ja – spędzali razem leniwe poranki. Ale jeśli już nastaje ta chwila, robię mu zawsze śniadanie do łóżka doprawione troską i radością przebywania z nim sam na sam, a później wybieramy wspólnie książkę, której fragment czytam na głos. Ono słucha.

A kiedy wieczorem zasypiam, szepcze mi opowieści, o których ja czytałam mu o poranku, bym śniła z nim bezpieczna.

***

0 komentarzy:

Prześlij komentarz