#mojemieszkanie: kot


Odkąd w moim Mieszkaniu, oprócz mnie, zasypia również Kot, wiele się zmieniło. Mój twórczy chaos i jego psotny chaos koci wspólnie stworzyły dziwną harmonię.

Bywam tu częściej, zostaję na dłużej, ostatnio nawet umyłam okna. Jest jaśniej. Ktoś mógłby powiedzieć, że to obowiązek – taki kot - w zasadzie problem. A przecież wcale nie, nie kłopot, raczej motywacja, by każdego dnia szybciej odnajdywać drogę powrotną. Z każdego miejsca. Z każdej myśli.

I chociaż istnieje w Mieszkaniu od tak niedawna, to już mamy swoje rytuały i zdaje mi się, jakby był tu ze mną od wieków. Jakby nie pojawił się nagle pewnej pamiętnej nocy, a po prostu wrócił.

I patrzy się teraz na mnie, łapę trzyma na komputerze, mruczy. Wie, że o nim piszę.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz