#mojemieszkanie: herbata z cytryną i miodem


Jasnym słońcem jak uśmiechem obudziło mnie moje Mieszkanie dość wcześnie, jakby w obawie, że zniknę mu jutro na zbyt długo i niepostrzeżenie. Przeczuwa coś. To oczekiwanie wisi w powietrzu, wiruje w jego drobinkach przy każdym ruchu, oddechu. A teraz jeszcze tak skrzy się w słońcu. Nie sposób nie zauważyć.

I zaparzyło mi dziś moje Mieszkanie o świcie gorącą herbatę z cytryną i miodem – choć zwykle pijam taką wieczorami. Nim więc obudzę się do życia, pobędę trochę z moim Mieszkaniem w łóżku. Poczytam mu.

Wypijemy razem herbatę i będziemy roześmiani udawać, że już wieczór, że nigdzie nie trzeba umykać z jego gościnnych progów, że za chwilkę kochana sąsiadeczka zastuka w ścianę, a ja (nawet w piżamach) po prostu do nich pobiegnę z Kotem jak z oddechem mojego Mieszkania skrytym gdzieś na ramieniu, w kieszeni, przy nogach...

***

0 komentarzy:

Prześlij komentarz