To pewnie jest czas - tło, po którym rzeczy przebiegają z jednej strony na drugą. W oknie jadącego pociągu dziecko widzi, jak upływają ptak, las, człowiek przy lesie i liść. Liść zderza się z głową człowieka. Wiatr przyszywa liść do beretu. Człowiek i beret sprawiają, że liść nie mija tak szybko jak ptak. Pociąg staje. Teraz liść pielgrzymuje do czasu przeszłego w rytmie kuśtykającego człowieka.
- Gdyby - myśli dziecko - biec szybciej niż pociąg, można by dogonić wszystko, co było. *

Nakarmić kamień, Bronka Nowicka

W tym roku spędziłam Sylwestra w iście magicznych murach naszego olsztyńskiego Skarbca, który na tę wyjątkową noc zamienił się w Hogwart. Pod sufitem lewitujące świecie i Złote Znicze (i to takie, które można było zjeść - o ile się jakiegoś złapało, oczywiście), w toalecie Jęcząca Marta... Był nawet kominek, nad nim listy z Hogwartu i kiermasz różdżek od Ollivandera. Dekoracje wyczarowała Martyna, a za pyszności na stołach, eliksiry i różne takie odpowiadał zespół Skarbca. Ale... co ja Wam będę opowiadać? Sami zobaczcie! 

PS A gdybyście mogli wybrać, do świata której z książek byście się chcieli przenieść na jedną, magiczną noc? 

Chyba widać, w kogo się zamieniłam po wypiciu eliksiru wielosokowego, prawda? 
Fot. Marian Mrozek

Wiedźmy trzy! Przed Państwem Nimfadora Vulpecula Tonks, Bellatriks Lestrange oraz Sybilla Trelawney. 
Fot. Marian Mrozek

Nasza mała a Wielka Sala!
Fot. Marian Mrozek

Złote Znicze z czekolady... 
Fot. Marian Mrozek


Fot. Marian Mrozek

Nie oszukujmy się, przecież wielu marzy, by dostać list z Hogwartu!
Fot. Marian Mrozek

Oczywiście trzeba było pozwolić, by to różdżka wybrała czarodzieja. 
Fot. Marian Mrozek

Stoły były przygotowane w kolorach Domów.
Fot. Marian Mrozek
 Więcej magicznych zdjęć sylwestrowych znajdziecie TU, a do Skarbca Was zapraszam nie tylko sylwestrowo, bo to bliskie memu sercu miejsce.








To jeszcze nie recenzja ani opowieść o czytanych przeze mnie właśnie książkach, ale już gonię za pewnym białym królikiem, który chyba nie jest jednak tym samym, za którym pognała Alicja... Zbieram myśli i słowa, ale potrzebuję jeszcze kilku chwil. 

W tym czasie chciałabym Was zapytać, Kochani moi, jacy są Wasi ulubieni pisarze/ulubione pisarki? A żeby Was zmotywować do podzielenia się tą osobistą i ważną informacją, przewidziałam nagrody! Otóż... dla autora najciekawszej odpowiedzi mam książkę-niespodziankę (i to nie jest pewnie zaskoczenie), ale poza tym mam też kilka literackich pocztówek, na których widnieją wspaniali przedstawiciele literatury światowej! I tu zabawa się zaczyna... 

Bo...
Jeśli Twoim ulubionym pisarzem/ulubioną pisarką (lub jednym/jedną z ulubionych) jest któraś z niżej prezentowanych postaci, napisz w komentarzu dlaczego to właśnie do Ciebie pocztówkę z wybranym wizerunkiem pisarza/pisarki powinnam wysłać wraz z pozdrowieniami i noworocznymi życzeniami. Wystarczy, że mnie przekonasz, a Ci ją wyślę! Proste, prawda? Tak to sobie wymyśliłam!

Tak więc są realnie dwa zadania... pierwsze: napisz kto i dlaczego jest Twoim ulubionym pisarzem oraz drugie: jeśli wśród pocztówek jest taka, którą chcesz otrzymać, napisz dlaczego. 

Na Wasze komentarze czekam do 26.12.2016 do północy. A o tym, do kogo powędrują książka-niespodzianka oraz pocztówki napiszę na pełnozlewowym profilu (KLIK) najpóźniej w środę (28.12.2016).  

Karen Blixen
Vladimir Nabokov
Truman Capote
Roald Dahl
Ken Kesey
George Orwell
Antoine de Saint-Exupery

Fot. Przemysław Kaczmarek Fotografia

Tak w skrócie mogłabym opowiedzieć o moim mijającym roku: niepisanie. Nie skończyłam żadnego opowiadania. Nie napisałam (nadal) mojej lata temu zaczętej powieści. Nie wyszłam poza drugi rozdział nawet tej, którą zaczęłam nieco ponad rok temu (w kontrze do wspomnianej wcześniej)... Na blogu też pustki, miesiącami żadnego tekstu. Aż dziw, że jeszcze tu ktoś zagląda! 
A już nawet nie wspomnę o wywiadach czy recenzjach do Magazynu Literackiego Książki bądź Notesu Wydawniczego (wynik roku - jeden felieton... jeden!). 

Co gorsza... dołożyć do tego bym mogła jeszcze nieczytanie. Choć był to dziwny stan nieczytania, bo właściwie nieczytanie przez czytanie. Muminki przerobiłam w tym roku chyba ze trzy razy... Byłam w stanie skupić się tylko na tym, co znałam, co kochałam, co było dla mnie bezpieczne. Brakło odwagi, by wyruszyć w nieznane fabuł, w stronę reportaży nawet nie zerkałam. 

Mało mnie było na FB i Instagramie. Nawet na maile odpowiadałam z opóźnieniem

Ale rok się kończy i w takie wieczory jak dzisiejszy, kiedy dom już nieco świąteczny, choinka pachnie (jeszcze nie ubrana ale już osadzona), kiedy wokół lampeczki, śnieżynki, gwiazdeczki, a koty mruczą, pies grzeje stopy i cisza taka uroczysta, wtedy słyszy się wyraźniej, co tam w duszy gra. A mnie gra nowa melodia.

Melodia z kilku nut, w tym z jednej jakby weselnej... czas już się chyba przyznać... bo plan jest taki, że w nadchodzącym roku przestanę być panną na wydaniu.  

I to melodia taka do taktu miarowych uderzeń w klawiaturę przetykanych skrobaniem pióra o papier i z takim mocnym akcentem na koniec, jakby kropką po ostatnim zdaniu. 

I jeszcze, takie w niej miejsko-wiejskie dźwięki się splatają. 

W każdym razie, to melodia, która mi się podoba i zamierzam nauczyć się jej, by chociaż nucić, może nawet grać!  

Wiem, dawno nie opowiadałam Wam o żadnej książce, od wieków nie pisałam nic o naszym mieszkaniu i nawet kotów ani widu ani słychu... Ale rok był trudny. I niech się w tym zdaniu zamknie jego ciężar, a po kropce niech się pojawią tylko piękne chwile, radosne, słoneczne i pełne wiary w przyszłość.

Fot. Przemysław Kaczmarek Fotografia

Fot. Przemysław Kaczmarek Fotografia

Fot. Przemysław Kaczmarek Fotografia

Fot. Przemysław Kaczmarek Fotografia